Minęły dwa lata odkąd Pro Evolution Soccer wylądował na deskach z zębami wybitymi przez FIFA 08. Legenda elektronicznej piłki nie mogła się po tym ciosie pozbierać i systematycznie traciła dystans do konkurencji. Aż do dziś.

Dziesiąta edycja piłki kopanej przez Konami nie dość że przywraca wiarę w serię PES, to pod paroma względami przewyższa przeciwnika. Po pierwsze poprawiono poziom sztucznej inteligencji. Koniec z meczami w których nie można było odebrać piłki obcemu zawodnikowi, a właśni nie widzieli naszych podań. Po drugie uproszczono sterowanie dodając równocześnie możliwość poruszania się w promieniu 360 stopni a nie jak dotychczas jedynie w ośmiu kierunkach. Ulepszona została też grafika i interfejs który stał się czytelny i logiczny. W sumie, poza brakami w spisie drużyn – Konami nie udało się zdobyć licencji pozwalających na używanie części oryginalnych nazw – Pro Evolution Soccer nadrobił wszystkie podstawowe błędy i można spokojnie powiedzieć że jest równie dobrym jeśli nie lepszy od FIFA 09. Ktoś powie, mamy już 10 odsłonę kopanki z EA. Owszem, tyle, że wygląda ona świetnie jedynie na konsolach nowej generacji. PES 2010 jest zaś identyczny zarówno na Next Genach jak i pecetach. Tym samym przyjąć należy, że Konami wygrywa w tym roku rynek gier komputerowych.

Pomine milczeniem starcie pomiędzy FIFA10 i PES 2010. Czynię tak prostego powodu. Obie gry oferują całkiem inny typ rozrywki. Dzieło elektroników nastawione jest na szybką wręcz arkadową zabawę. Konami przyciąga relaksującą powolnością, nieobliczalnością, i wymogiem częstego treningu. Jak to dobrze, że mamy na rynku obie te gry.

Platforma: PC, PS3, Xbox 360
Cena: 150 (PC), 250 (konsole)
Ocena: 5/5