Bayonetta to gra, która z pozoru jest klasycznym japońskim slasherem. Tytułowa bohaterka jest wiedźmą, która po latach spędzonych w odosobnieniu stara się przypomnieć sobie jak doszło do jej uwięzienia. By tego dokonać pacyfikuje napotkanych na drodze wysłanników Nieba, korzystając przy tym ze sporego arsenału broni. Banalne? Można by tak stwierdzić, gdyby nie brać pod uwagę stylistyki użytej przez autorów gry.
Intro jest żywcem wyjęte z serii Rork. Ta psychodeliczna wizja świata autorstwa Andresa zachwyca od lat kreską, sposobem tworzenia historii, oraz niesamowitą scenografią w której sen stanowi część jawy. Autorzy Bayonetty nie zatrzymali się jednak na wykorzystaniu stylistyki Andresa. Poszli dalej i zmiksowali Rorka z innym klasykiem.
Bayonetta to perwersyjne dziecko obu wspomnianych powyżej komiksów. Od strony wizualnej i fabularnej stanowi niewątpliwy dla nich hołd. Elementem, który sprawia, że nie jest li jedynie konsolowym klonem historyjek obrazkowych jest gęsta jak smoła breja japońskiej pornografii, którą polano tę produkcję.
Począwszy od używanych przez główną bohaterkę broni żywcem wziętych z szafy markiza De Sade, poprzez wymyślne urządzenia do tortur będące znakiem rozpoznawczym bondage, skończywszy na pracy kamer, które bezustannie atakują widza zbliżeniami sfer erogennych Bayonetty, mamy do czynienia z niesamowitym, nie tylko jak na świat gier, nagromadzeniem perwersji i przemocy.
Całość stanowi prawdziwe dzieło sztuki, w którym sama gra stanowi jedynie pretekst do zagłębienia się w seksualną orgię.

Subscribe



Dobre







[...] renesans. Dante’s trafia na rynek krótko po doskonałym Darksiders i niesamowicie oryginalnej Bayonettcie. Ten pierwszy tytuł też czerpał zresztą z klasyki grozy jaka jest Apokalipsa św. Jana. Granie [...]