Na mym parapecie pare miesiecy przed zima zamieszkal ptaszek. Stukalem do niego pare razy przez szybe, ale zniechecony brakiem odzewu od mego malego sublokatora stwierdzilem że na pewno sie z nim nie zaprzyjaznie. Siedzial tak przez pazdziernik i listopad, potem spadl snieg i znikl mi biedaczyna z oczu.

Przez zime zapomnialem calkiem o tym ptaszysku. Wreszcie przyszly wiosenne roztopy i odśłoniły balkon, a dziś rano, o 8 rano – zastanawialem sie przez dobre pol godziny nad tym co za skurwiel dzwoni o tej godzinie… – przyjechal moj kamienicznik. Razem z nim i Mysta Bedurem, polezlismy na balkon i przypadkiem odkrylem smutna prawde o malomownosci mego malego drucha. 

Niedzielnemu sniadaniu przygrywały: Prong – Rude Awakening oraz Sepultura CHAOS A.D.