Kraków. Podcienia obok Jubilata. Mijam stoiska wypełnione dobrem wszelakim. Karuzele z kowbojami, klucze francuskie, skarpetki, wisiorki ze smokiem, wypełniają praktycznie całe przejście podziemne. Całość pogrążona w mroku. Kiedy mijam jedno ze stoisk mój wzrok zostaje przyciągnięty przez widok który wywołują szybsze bicie serca typowe dla kwasowego fleszbeku. Trzy obiekty o owalnych kształtach, pulsujące przedziwnym światłem, kręcące się wokół własnej osi. W centralnym miejscu każdego z nich Matka Boska, Jezus Chrystus, tajemniczy pan z brodą i wąsami.

Może mi pan pokazać tego pulsującego Jezusa? – rzucam do sprzedawcy – chce zobaczyć czy to się wiesza stawia, jak jest głębokie.

Facet rozpakowuje parę kartoników i wręcza mi pulsującego osiołka, pulsującą Jasną Górę i kilka innych podobnych pulsująch wynalazków. Czuć w nich chińską robotę, ale tez muszę przyznać, że sam pomysł robi wrażenie. We wnętrzu miękkiego plastiku umieszczono okrągłą jarzeniówkę, przed nią napędzaną silniczkiem tarczę z półprzeźroczysta spiralą, od przodu całość zamyka oprawiona lustrem święta postać naniesiona na tło z rozchodzącymi się falami.

Chwila targu, gośc spuszcza 3 PLN ja daje mu 30 i w mojej torbie ląduje pulsujący Jezus. Sprzedawca wychodzi zza kontuaru i głosem konfidenta mówi mi do ucha.

- Jak pan wpadnie za tydzień będę miał coś specjalnego.
- ?
- Pulsującego papieża

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj do:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • email
  • Forumowisko
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • LinkedIn
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.
  • Twitter
  • Wykop