Kaczor J. jedzie po bandzie jak gdyby nie zauważył, że jego każde słowo coraz bardziej go pogrąża. Festiwal kretynizmów rozpoczął po debacie z Tuskiem, kiedy to wbrew wszelkiej logice stwierdził, że wygrał starcie z liderem PO. Potem było już tylko weselej, a każde wystąpienie Jarka powodowało coraz większe rozdziawienie paszcz nawet co twardszego elektoratu. Strzałem który zdawał się być szczytem politycznego idiotyzmu był jego komentarz powyborczy w którym popłynął po Popiełuszce. Dziś ponownie wali z grubej rury, twierdząc że przegrał wybory w wyniku akcji telewizyjnej pod tytułem Idą na wybory.

Przyznam, że od zakończenia debaty z Tuskiem byłem coraz bardziej zażenowany polityką oblężonej twierdzy jaką przyjął były premier. Nagle z fajtera stał się ciota reagującą nerwowo na każdy cień pojawiający się na drodze. Po przegranych wyborach, które de facto są bardzo na rękę PiS-owi spodziewałem się stonowanego uśmiechu i dystansu, w końcu jego partia ma teraz parę lat na przegrupowanie i zyskanie sił. Ja rozumiem, ze można bać się czystek w wykonaniu PO, utraty kaski z państwowych urzędów, odejścia „menadżerów” ze spółek skarbu państwa itd. Ale do chuja punka po zawodniku pokroju Kaczora spodziewałem się więcej klasy.

Ciekaw jestem, czy Jarek stanie na wysokości zadania i zejdzie z pierwszej linii. Retoryka wojny z czerwonym mocno się wyczerpała, lustracja która miała być sztandarem tej partii okazała się klapą. Czas więc zamknąć tematykę rozliczeń, analogii do komunizmu, walki klas itp.

Skupienie się na walce z korupcją jest ważną sferą, jednak to trochę za mało na program partii która ma ambicje bycia centroprawicową połowę sceny politycznej. Jarek który nie ma konta w banku, powinien ustąpić miejsca młodszym potrafiącym obracać się w sferze nowoczesnego państwa i gospodarki. Będzie miał wtedy szanse w kolejnych wyborach. I niech to na boga nie będą kolejni ministranci Jankowskiego, jakimi poobsadzano za rządów PiS co poniektóre spółki skarbu państwa.