Kiedy kupowałem MacBooka z jednej strony miałem znałem go doskonale za sprawa licznych znajomych objuczonych Jabłkiem. Z drugiej zaś była to spora niewiadoma. Wiadomo, parę godzin z doskoku spędzonych na czyimś sprzęcie nie daje tego co posiadanie własnego Maka i jego codzienne użytkowanie. Pól roku minęło i postanowiłem zapodac pewne podsumowanie. Zostało ono w pewien sposób wymuszone przez sytuację, ale o tym później.
Od strony softwarowej, OS, oprogramowanie, itp. nie mam do mojej makówki najmniejszych zastrzeżeń. Co prawda pojawiły się one przy okazji premiery Leoparda, kolejnej edycji systemu operacyjnego Apple’a, jednak dziś po paru upgrejtach OS i dostosowaniu się producentów softu do nowych wymagań wszystko hula, aż miło.
Nazwać ten system intuicyjnym to jakby stwierdzić, że Mercedes McLaren jest autem szybkim. Z jednej strony banał, z drugiej zaś jeśli nie siądzie się za kierownica nie ma się pojęcia jakie wrażenia przynosi jazda. Co prawda do dziś mam kłopoty z ustawieniem udostępniania plików w sieci, ale to pierdoła przy innych funkcjach. Nigdy wcześniej nie spotkałem tak doskonale napisanego systemu operacyjnego. Po prostu rewelacja.
Druga strona medalu jest jakość wykonania samego komputera. Biała mydelniczka, jaką jest MacBook, została stworzona z materiału który rysuje się przy byle kontakcie z otoczeniem. Nie rzucam swoim Jabłkiem, nie petuje na nim papierosów, nie trenuje też na nim karate czy rzucania weń lotkami. Mimo to już po miesiącu był cały porysowany. Skubaniec nabawił się kancer od noszenia w torbie…
Już w chwili zakupu trzeszczała w nim obudowa. Po dwóch miesiącach zaczął także trzeszczeć pad dotykowy. Dziś każde nim kliknięcie to symfonia odgłosów wszelkiej maści. Jeśli dodać do tego wyjątkową łapczywość klawiatury na brud, mamy do czynienia z kompem który po pól roku działania przypomina przenośna lodówkę która przeżyła upadek w przepaść. Osobiście mało mnie to przejmuje, gdyż komputer ma działać, a nie wyglądać, jednak wrażenie tandety potęguje się z każdym kolejnym miesiącem użytkowania. Oczywiście znane mi są sytuacje taka jak dyski twarde, zamontowane w Makach, które w wyniku wad fabrycznych dokonują autodestrukcji, metalowe obudowy MacBooka Pro wyginające się na słońcu itp. itd. Mnie nie dotknęły więc szczęśliwie żyłem w przekonaniu, że mój egzemplarz jest pozbawiony większych wad konstrukcyjnych. Aż do wczoraj.
Podłączywszy Internet w domu, skonfigurowaniu Sieci, zabrałem się za dodanie Maka do pozostałych elementów mojej infrastruktury. Trochę mnie zdziwiło, że po odłączeniu od sieci przestał działać. Nie zrażony podłączyłem ponownie zasilacz i ustawiłem wszystkie potrzebne parametry. Następnie udałem się do łóżka, żeby jak co wieczór zapodać sobie jakiś film przed snem. Laps nie chciał się odpalić. Kliknąłem przycisk w baterii informujący o stanie jej naładowania. Lampki milczały. Podłączenie zasilacza uruchomiło maszynę, jednak bateria ewidentnie się nie ładowała. Wygooglałem słowa kluczowe MacBook bateria i okazało się, że trafiłem do całkiem sporego grona osób z tym samym problemem.
Poranny telefon do znajomej w Apple’u Polska wyjaśnił wszystko. Okazało się, że spora część europejskiej edycji MacBooka wyposażona została w wadliwe baterie które z niewiadomych przyczyn po prostu przestają działać. Dotknęło to nie tylko mnie i licznych nieznajomych z Sieci, ale i całkiem spora grupę znajomych posiadających Jabłko w domu. Nie jest to więc sytuacja nietypowa. Wręcz przeciwnie. Podobnie jak w przypadku autodestrukcyjnych dysków, wadliwie mocowane głowice rżnęły talerze niszcząc zapisane dane, Apple nic z tym nie robi. Po cichu reperuje komputery trafiające do serwisu i udaje, że nie ma problemu.
Co prawda istnieje jakiś Światowy Program Wymiany Baterii (sic), ale firma która toczy piane wokół swojej wyjątkowości i elitarności powinna, moim skromnym zdaniem, poinformować mnie o zagrożeniu i wymienić wadliwy podzespół nie czekając na awarię. Notabene wymiana owej baterii trwać może blisko.. miesiąc. Firma wiedząc, że jej użytkownicy maja kłopoty z bateriami nie ma ich w magazynie. Musi je zasysać z centrali w USA. Jak dla mnie żenada.
Reasumując. Gdyby istniała możliwość zakupu zwykłego PC z możliwością instalacji MAC OS, nie zastanawiałbym się nawet chwili. Jakościowo sprzęt ten woła o pomstę do nieba. Do wspomnianych powyżej wad dodam jeszcze zbyt słabe karty graficzne instalowane w iMacach itp., itd. Zastanawia mnie czemu tyle osób psioczy na Gatesa i jego monopol, a słowem nie wspomina o Jobesie który uniemożliwia posiadaczom komputerów innych niż Mac na instalacje jego systemu. Inna sprawa, że pada mit wizjonerstwa szefa Apple’a. Gdyby gość miał jaja i umiejętności o jakie się go podejrzewa to otworzyłby system na inne platformy szybko pokonując konkurencję Windows. Tyle, że wtedy musiałby się zmierzyć z podobnymi problemami jak Bill: kompatybilność, sterowniki, wirusy czy support. Jednym słowem wskoczyć do pierwszej ligi producentów.
I tym się różni Gates od Jobesa. Ten pierwszy zlał kwestie dobrej prasy i wizerunku swojej osoby i odniósł sukces. Jobes zaś dba o wizerunek niezależnego wizjonera, ma doskonały PR, rzesze wielbicieli, ale tak naprawdę jest nędznym detalistą. I można nie lubić Billa, osobiście nie wiem z jakiego powodu, ale trzeba mu przyznać jedno. Ma facet jaja, a nie jabłuszka.
A gdzie zniknął w tym tekście mój Mak? Leży w serwisie…

Subscribe
Dobre







moj – sluzbowy wprawdzie, ale zawsze bialy mcbook – wyzional ducha miesiac temu. dzialal lacznie poltora roku. ktoregos ranka, obudzony jak co rano najpierw powiedzial ze nie widzi klawiatury, potem ze internetu, potem kazal sie zrestartowac i nigdy juz sie nie podlaczyl. siadla cala plyta glowna. to tez sie zdarza czesto w tych macach, bo niektore maja fabryczna wade plyty glownej. ale poniewaz byl pol roku po gwarancji – po frytkach.
tez byl na maksa brudny. na dodatek pan w serwisie powiedzial, zeby lepiej go nie myc, bo mycie potrafi uszkodzic plyte glowna…
No nasz calkiem prywatny iMac 24 z tych najnowszych, po zaledwie 3 miesiacach pokazal jaki jest naprawda. Najpierw wydawalo sie, ze to brudna szybka chroniaca LCD, ale gdzie tam. srodku rozlal sie chyba ciekly krysztal, tak to wyglad ai centralnie na ekrnaie sa przebarwienia. Wielki ekran, kupa kasy i usterka tej miary? Pecety sa nie ladna, Vista opasal, ale juz calkiem mila dla oka i uzytkowania (ok: Lep rulez!) , ale nie zdarzaja sie tutaj tego typu pady. A jesli nawet cos sie stanie do daje sie to naprawic szbko albo tanio.
aaa MacBook mimo protekstora zalozonego na niego 5 minuty po wyjeciu z pudelka, jest pod nim porysowany… Za to G4 Titanium, jakos wciaz wyglada jak poroczny sprzet, no ale to nie byl Intel… Pewnei nowa technologia kosztuje i trzeba ciac koszty na jakosci wykonania. No coz sa francuskie i wloskie samochdy, nowoczesne i ladne… ale ich jakosc…
kwestia podejscia pana Jobsa do tematu – ma ladnie wygladac i ma byc kupowane bo ladne…
z dzisiejszego google alerta:
http://www.techradar.com/news/computing/pc/claim-bad-macbook-air-design-drives-cost-up-242347
co otwartosci OSa to na pewno znany jest temat hackintosha…
mientki: o AirBooku dwa pietra wyzej. czysto przypadkowo. jak znajde czas dodam cos o stratach Jobesa wynikajacych z przecwaniaczenia na rynku telefoni komorkowej.
zenada, zenada, zenada…
co do hackintosha we wspomnianym powyzej tekscie dalem jeszcze inny przyklad. realizacja masowa to kwestia czasu.
to ja powiem cos odnosnie piewcow wszelkiego ustrojstwa, w tym softu, NIE pochodzacego od MS. staralem sie ostatnio znalezc jakies fajne playery do divxow i kazdy mial jakiegos zonka, jak nie zjebane czcionki to znowu rwal obraz, nie wyswietlal sie na dodatkowym monitorze (plazma) albo wszelkiego rodzaju inne gowna. A windows media player 11 + ffdshow i wszystko pieknie hula. kiedys nieznosilem WMP a teraz nie moge bez niego zyc :) zwlaszcza ze piknie udostepnia media do xboxa 360
Cóż, jak ktoś nie lubi Maków, to i Maki nie będą go lubić ;-) Używam różnych *Booków od jakichś 12 lat i nigdy bym się nie zamienił na peceta.
ad greg: na maku jest program o nazwie Connect360 i wspolgra z Xboxem 360 o niebo lepiej niz WMP. co do odpalania filmow tez nie ma zadnych klopotow. jak juz napisalem, soft makowy to wzorzec.
ad gosciu: jak tylko moj mak wroci z serwisu obiecuje ze postawie w glownym miejscu domu kapliczke ze zdjeciem Jobesa i bede dzien i noc palil kadzidla ku jego czci. brzmi rownie debilnie ale skoro to jedyny sposob zeby sprzet dzialal i sie nie rysowal to mowi sie trudno :)
ad Mientki egen: i tym sie wlasnie rozni prasa bogatych krajow od biednych. japonce wzieli rozebrali to cudo i wyszlo im na to co mnie wydalo sie logiczne jedynie poprzez zmacanie obudowy i polaczenie doznan z wiedza o PR. niby fajnie ze nie musze wydawac kasy na cos co potem rozbiore i stanie sie zlomem zeby dojsc do tych samych wnioskow ale z drugiej strony fajnie by bylo sprawdzic jak reaguje Air na moja pilarke DeWalta :)
Minimal, ale to jest sprzęt do używania, a nie do stawiania ołtarzyków. A rozebrać sprzęt i skrytykować może każdy. Trudniej samemu zrobić coś lepszego, prawda? A potem to jeszcze sprzedać…
ja wiem czy tak trudno? cale lata Toshiba robila kompy wielkosci polowy standardowej klawiarury – Libretto np.. Plaskie lapsy zaczelo pare lat temu robic Sony. wiec z ta oryginalnoscia pomyslu bym nie przesadzal. no chyba ze przyjmiemy sposob myslenia specow od PR maka ktorzy robia “nowa nowośc” na zasdazie: wyjmiemy naped dvd i splaszczymy o jego wysokosc calego kompa nic poza tym ne zmieniajac. czy iPhone “pierwszy telefon dotykowy”, tak jakbym od 5 lat nie korzystal z MDA w pelni dotykowego i pozbawionego klawiarury.
oni nawet nie klamia :) iPhone to faktycznie “pierwszy telefon dotykowy” – zapominaja dodac “Apple’a”. Podobnie jak Air jest “pierwszym cienkim lapsem” “Apple’a” :) a fakt ze poza systemem operacyjnym ich sprzet jest 100 lat za murzynami? no coz, po co rozczarowywac miliony wyznawcow :)
a jesli chodzi os przedaz? stawiam dolary przeciw orzechom ze Toshiba i Sony sprzedały wiecej swoich kompow niz Apple. tyle ze oni z tego nie robia halo :)
ps. slyszales o milionowych stratach Jobesa wynikajacych ze zlej polityki dotyczacej iPhona?