W ramach powrotu na drogę planowania poświeciłem dziś cale popołudnia na porządkowanie tego bloga. Poustawiałem kategorie, przenoszę do nich notki, taguję je, a jak skończę obrabiać archiwum zabiorę się za to co zostało na blog.pl i to co uda się wyszperać ze zmarłej śmiercią naturalną kultury.org.pl. Co do tej ostatniej pojawiły się jakieś nowe plany, ale co z nich wyniknie czas pokaże.

W międzyczasie obejrzeliśmy z Zofią dwa filmy. No może nie do końca dwa, bo Dublerzy, zmęczyli nas po pierwszych dwudziestu minutach i miast nich odpaliliśmy Klucz do koszmaru. Pomijając fakt, że coś mi jakiś czas temu strzeliło w głowie i panicznie boję się horrorów muszą przyznać, że to całkiem interesująca fabuła. Blisko jej do świetnych Innych z Nicole Kidman. Co prawda film ne ma tej mocy co wspomniana przed chwilą produkcja, ale zobaczyć warto.

W przeciwieństwie do Dublerów którzy pozostawiają w głowie jedno pytanie. Jak osobom odpowiedzialnym za ich produkcję i w nich występującym nie wstyd za to co wyczynia się na ekranie. Nieczytelna fabuła, gówniane zdjęcia, dźwięk i muzyka poniżej poziomu brazylijskich seriali, no i nasi rodzimi aktorzy (czołówka) sepleniący po włosku i silący się na komediowe role. Brr. Sprawy nie ratują nawet efekty specjalne, choć te trzeba przyznać są na dobrym poziomie.

W czasie ostatniego ataku planowania 403 wynalazł wytłumaczenie moich, i nie tylko, kłopotów ze skupieniem się na życiu. Słowo klucz brzmi Prokrastynacja (sic). Muszę przyznać, że w definicji i opisie znalazłem tyle swoich cech, że zastanawiam się nad wizytą u psychologa.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja

http://motionographer.com/media/nexus/6_johnny_kelly_procrastination_full.mp4