Dolina nicościŚwietne studium praktyk rządzących III RP i… to wszystko. Męczące pseudonimy, zupełny brak realizmu w dialogach Michnika, Urbana, Żakowskiego etc. Mam wrazenie, że autor nie potrafił wejść w ich buty i chciał nadrobić braki nadmiernym zintelektualizowaniem tych postaci. Najbardziej jednak dziwi mnie fakt, że Wildstein stworzył powieść o oblężonej twierdzy.

Główny bohater jest zostawiony zupełnie sam, cale społeczeństwo go nienawidzi, znikąd pomocy, poza nim i nielicznymi przypadkami wszyscy maja mózgi sprasowane przez Agore, a i one nie potrafią myśleć inaczej niż w sposób narzucony przez Gazetę Wyborczą. Taka wizja rzeczywistości jest nieprawdziwa, co sam autor mógł zobaczyć pod oknami Rzepy w czasie zadymy o “listę agentów”.

Literacko ta książka mnie nie powaliła. W pierwszej chwili mialem wrazenie, że jej sila leży w jasnym przedstawieniu, nieznanych szerszej publiczności,  mechanizmów rządzacych w III RP. Ich poznanie mogło stworzyć w głowie czytelnika trudny do usunięcia stempel. Po przeczytaniu calości dochodzę do wniosku, że jest to pozycja dla wyznawców i znajomych królika.

Przeciętny, nie znający opisywanych mechanizmów, czytelnik zanudzi się na śmierć za sprawą sztucznych dialogów, płaskich rysów psychologicznych i przemyśleń miotających się pomiędzy patosem i pornografią. Wyznawca będzie spijał każde słowo, a lektura będzie dla niego potwierdzeniem jego wiedzy, przypuszczeń i uprzedzeń. Przeciwnikom Wildsteina na chwilę podskoczy ciśnienie. Jednak po dodaniu kolejnego karbu do kolby swej nienawiści szybko zapomną o istnieniu tej książki.

Żadnej z tej grup Dolina Nicości nie pozwoli na wyjście z intelektualnego i mentalnego getta.

Dodaj do:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • email
  • Forumowisko
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • LinkedIn
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.
  • Twitter
  • Wykop