Games Convention to największe w Europie targi gier komputerowych. Odbywają się co roku w Lipsku i są miejscem w którym wydawcy z całego świata prezentują swoje premiery i zapowiedzi. tegoroczna edycja była rekordowa pod każdym względem. Zgromadziła 547 wystawców których stoiska przyciągnęły blisko 4 tysiące dziennikarzy i ponad 200 tysięcy widzów. Co można było zobaczyć na 115 tysiącach metrów wystawienniczych?

Przede wszystkim w oczy rzucała się dominacja konsoli Microsoftu. Zarówno na zamkniętych pokazach, jak i otwartych dla publiczności prezentacjach Xbox 360 był dominującą platformą. Czemu? Powody są różnorakie. Po pierwsze cena tej maszyny systematycznie spada i jeśli dana firma musi zaopatrzyć swoje stoisko kilkanaście konsol oczywistym jest, ze wybiera konkurenta Sony Playstation 3. Drugi, o wiele bardziej istotny to fakt, ze na targach prezentowane są w głównej mierze zapowiedzi i gry będące wciąż na etapie tworzenia. Producenci wprost mówią o tym, że w pierwszej kolejności tworzą gry na Xboxa 360 którego system oparty jest o doskonale im znany Windows NT. Dopiero po zakończeniu prac nad dana grą rozpoczyna się konwersja na Playstation 3 które ma o wiele bardziej skomplikowana architekturę, a następnie jeśli tytuł odnosi sukces powstaje wersja PC. Ta ostatnia z oczywistych względów zajmuje twórcom najmniej czasu.

Nieoficjalnie dowiedziałem się, że kwietniowa premiera wielkiego hitu ostatnich miesięcy czyli Grand Theft Auto IV została opóźniona o blisko pól roku własne z powodu wspomnianej konwersji. Wersja na Xbox 360 była gotowa już pod koniec zeszłego roku, czekano jednak z premierą na moment w którym będzie można wypuścić ją na rynek równolegle z Playstation 3.

Elementem targów którego nie sposób było nie zauważyć to dominacja konsol jako takich. W porównaniu z poprzednimi latami klasyczne pecety były praktycznie niezauważalne, a gdyby nie Blizzard i jego Word of Warcraft i Starcraft 2 dominacja konsol była by blisko stuprocentowa. Nie zaryzykowałbym jednak stwierdzenia, że gry na PC zaczynają odchodzi w przeszłość. Słaba obecność tej platformy wynika ze wspominanego już trybu powstawania gier. PC jest na szarym końcu ścieżki, ale wciąż mocno się trzyma, o czym świadczyć może na przykład, ze Microsoft który parę lat temu zawyrokował skier gier na PC i porzucił produkcję osprzętu dla graczy zaprezentował na tegorocznych targach nowa klawiaturę i mysz z serii SideWinder. Nie da się jednak ukryć, że rynek gier zrobił mocny zwrot i kieruje się zdecydowanie ku konsolom. PC będzie raczej zbierało odpadki ze stołu przy którym ucztuje Xbox i PS niż generowało nowe trendy.

Powody do zmartwień może mieć za to Nintento. Za dającą do myślenia ciekawostkę należy bowiem, że stoiska z hitem ostatnich lat czyli Wii momentami świeciły pustką. Ruch przy nich generowany musiał być przez hostessy które brały pady w swoje ręce. Ale czemu się dziwić. Pewnej granicy ta konsola nie przeskoczy, a patent z bezprzewodowymi, reagującymi na ruch kontrolerami nie dość ze nie jest już nowatorski to został zaprzężony do next genowych konsol w produkcjach takich jak oblegane przez publiczność Guitar Hero czy Rock Band.

Skoro już padło kilka tytułów to czas chyba zając się sednem imprezy czyli czysta rozrywką. Za najlepszą, najciekawszą i paradoksalnie najbardziej nowatorską grę należy uznać Little Big Planet ze stajni Sony. Czemu paradoksalnie? Otóż jest to przedstawiciel starego jak świat gatunku platformówek. Nowatorskość polega na ubraniu klasyki w piękną trójwymiarową grafikę HD. Gra przypomina trochę Lemingi. Bajkowa, cukierkowa grafika, możliwość grania przez cztery osoby równocześnie, postacie żywcem wyjęte z szaf z dziecięcymi zabawkami, możliwość dowolnego ich modyfikowania, a także sposobność do bitek pomiędzy postaciami zaowocowały najradośniejszym stoiskiem na targach. Przechodząc obok niego w oczy rzucał się tłum radośnie wyszczerzonych zębów graczy w wieku od 5 do 70 lat. Obraz, którego nie dane było zobaczyć gdzie indziej.

Wielka niewiadomą okazał się Fallout 3. Trzeci wymiar dobrze zrobił tej serii. Połączenie gry turowej z rozgrywka w czasie rzeczywistym zostało świetnie wypośrodkowane. Dźwięk, grafika, sterowanie, fabuła, wszystkie te elementy zapięte są na ostatni guzik. Emocje studzą ogromne przestrzenie na których nic się nie dzieje i podskórnie wyczuwalna liniowość. Możliwe, że zmieni się to w pełnej wersji. Jak na razie jednak, gra za bardzo przypomina S.T.A.L.K.E.R.-a.

Perełką może okazać się za to kontynuacja Fable. Piękna, bajkowa grafika. Ogromne przestrzenie baśniowego świata. Bohater który (lub która bo do wyboru mamy także kobietę), może w przerwach miedzy questami założyć rodzinę, mieć dzieci, mając do wyboru osiadłe życie lub wędrówkę. Towarzyszący mu pies który wskazuje drogę, węsząc za zakopanymi w ziemi skarbami to tylko nieliczne z elementów które przykują do ekranów na długie godziny. Już teraz wiadomo, że gra trafi jedynie na Xboxa 360. Już dziś także można ściągnąć za pomocą systemu Xbox Live grę hazardową i zarabia dzięki niej talary które zasilą sakiewkę naszego bohatera po premierze Fable 2.

Little Big Planet nie było jedyna gra łączącą stare wzorce z nowoczesnym wykonaniem. Bardzo ciekawie zaprezentował się nowy Street Fighter. Piękna grafika 3D nałożona została na dwuwymiarowy świat przypominający do złudzenia klasyka w postaci Karate International znanego jeszcze z czasów komputerów 8 bitowych. Innym, niestety jak na mój gust wstecznym przykładem trendu retro był Starcraft 2. Poza unowocześnieniem grafiki i dodaniem do niej paru bajerów nic się w tej grze nie zmieniło. Dla wyznawców pewnie to zaleta, osobiście od firmy pokroju Blizzarda oczekiwałem trochę więcej.