Blisko 1000 stron pasjonującego pamiętnika oficera SS, pederasty, estety, wielbiciela muzyki klasycznej, doktora prawa. Główny temat to jego przemyślenia na temat narodowego socjalizmu, muzyki klasycznej, postaw ludzkich. Całość okraszona paroma scenami eksterminacji Żydów, seksu analnego i stosunków kazirodczych. Czyta się wartko, proza wciąga, choć przyznam, że pod koniec autorowi skończyły się naboje. najpierw pojechał 30 stronicowymi fantazjami seksualnymi po czym włożył w ręce bohatera metalową rurę i zamknął całość dość banalnym morderstwem.

Wbrew opiniom recenzentów nie znalazłem tutaj “eskalacji przemocy i barbarzyństwa”. Miast tego parę razy się uśmiałem. Na przykład podczas szukania przez Niemców wolnego miejsca w ukraińskim lesie w którym można by dokonać egzekucji paru setek Żydów. Chłopaki łazili, szukali i gdzie by nie wbili łopaty trafiali na masowe groby po NKWD. Kolejną perełką humoru jest scena w której ojczym bohatera wcina na śniadanie kiełbasę będącą noc wcześniej obiektem analnych zabaw pasierba.

Cudnie napisane są fragmenty w których jawa miesza się ze snem. Tak jak podczas maligny bohatera trafionego podczas kotła w Stalingradzie w głowę. Przejscia pomiędzy rzeczywistością i tworami wyobraźni są tak przepieknie rozmyte, że dopiero po dłuższej chwili można być pewnym gdzie się w danej chwili znajdujemy.

Najmocniejszy jednak jest początek kiedy główny bohater wyjaśnia swoje podejście do przemocy. Pada tam zdanie o ofiarach cywilnych. “Ofiary cywilne? Podczas wojny nie ma cywilów tylko przeciwnik którego trzeba eksterminować”. Czytałem to w chwili gdy Żydzi pacyfikowali Strefę Gazy i zacnie zdanie to wyjaśniało co tam się dzieje.

Polecam.

PS. Wzieło mnie na pisanie po dłuższej niechęci do tej formy komunikacji z ludem. Nikt pewnie tu już nie wpada, ale pomyślałem sobie, że dobrze będzie spisać parę spraw jakie ostatnio przeleciały przez moje ręce :)