Kolejna odsłona wynurzeń Łysiaka dotyczących naszej rzeczywistości. Gość powtarza się, judzi, przeprowadza pseudoanalizy i przynudza. Na upartego można by wziąć te książkę jako syntezę ostatnich trzech lat naszej sceny politycznej. Brakuje jej jednak głębszej analizy, autor leci po łebkach dopisując do listy winowajców upadku Polski Kaczyńskiego i spółkę.

Gdyby wyciąć megalomańskie wtręty i teksty typu “pisałem o tym zanim powstał węgiel”, z ponad trzystu stron zostałoby może sto. Szkoda czasu i kasy. Dziś żałuję, że pchnięty przez jakiegoś recenzenta z Najwyższego Czasu skusiłem się na zakup tej książki.

Gość ma ewidentny żal do świata, że to nie on, a Michnik został guru imbecyli. Szechter zdechł, Łysiak stracił tym samym grunt pod nogami i jedyne co mu zostało to wycie do księżyca. Żenują także błędy faktograficzne na których buduje swoje baśnie. twierdzi na przykład, że Spielberg wycofał się z promowania olimpiady w Pekinie z powodu Tybetu. Na tej bazie tworzy spory akapit pełen złorzeczenia na koniunkturalizm lewicy. No i wszystko było by ok, gdyby nie fakt, że twórca Szczęk “protestował” przeciw polityce Chin w… Afryce słowem nie wspominając o Tybecie.

Najbardziej irytujące w jego pisaninie jest to, że prócz psioczenia na wszystkich dookoła nie przedstawia żadnych wizji które mogłyby kształtować przyszłość. Ot styriopanowy onanista mający się za Napoleona. Spotkałem go raz, na promocji świetnej skądinąd pozycji jaką jest jego Empireum. Siedział za stolikiem patrząc na salę wzrokiem gościa któremu ktoś narobił do kieszeni i każdego kto nie zwracał się do niego w pokłonie ignorował, bądź traktował z fleka.

Biedny człowiek.

Dodaj do:
  • Facebook
  • Google Bookmarks
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • email
  • Forumowisko
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • LinkedIn
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.
  • Twitter
  • Wykop