Władze federalne szukają mężczyzny uzbrojonego w arsenał broni, który grozi, że zabije prezydenta USA Baracka Obamę – informuje serwis CNN.
Poszukiwany mężczyzna to pochodzący Nowego Jorku Daniel James Murray. Ostatnio wycofał on ze swego konta w banku w Utah 85 tysięcy dolarów, po czym powiedział kasjerowi: Mamy misję zabicia prezydenta Stanów Zjednoczonych. Jak argumentował, Barack Obama jest odpowiedzialny za cały bałagan w amerykańskiej ekonomii. – Jestem pewien, że gdy obywatel straci swe pieniądze to będziemy świadkami zabijania i śmierci – dodał Murray. 

- Jesteśmy 94 miliony mil od słońca, pomiędzy słońcem i księżycem, pomiędzy którymi lata orzeł, co jest wielkim krokiem dla całej ludzkości. Przebyłem tysiące mil, by dostać się tutaj, i wiem dokładnie, co się stanie. System bankowy upadnie i zginą ludzie… Na całym świecie zapanuje chaos – powiedział następnie pracownikom banku Murray. Następnie ponownie oświadczył, że zabije Baracka Obamę.

A kasjer siedział i notował każde słowo płynące z ust klienta. Dla pewności przed odejsciem poprosił go o autryzację i sprawdzenie ewentualnych błędów ortograficznych. Następnie poszedł na najbliższy posterunek policji i poinformował o zaistniałym zajściu. 
A mnie przypomniała się historia z września 2001 roku kiedy to w pół godziny po ataku na WTC na lotnisku w NY znaleziono furgonetkę wypchaną po brzegi Koranem i instrukcjami pilotowania samolotem pasażerskim. W telewizji zaś “na żywo” leciał materiał pokazujący palestyńczyków świętujących na ulicach.