Jun
1

Bronislaw Wildstein: Dolina nicości

Dolina nicościŚwietne studium praktyk rządzących III RP i… to wszystko. Męczące pseudonimy, zupełny brak realizmu w dialogach Michnika, Urbana, Żakowskiego etc. Mam wrazenie, że autor nie potrafił wejść w ich buty i chciał nadrobić braki nadmiernym zintelektualizowaniem tych postaci. Najbardziej jednak dziwi mnie fakt, że Wildstein stworzył powieść o oblężonej twierdzy.

Główny bohater jest zostawiony zupełnie sam, cale społeczeństwo go nienawidzi, znikąd pomocy, poza nim i nielicznymi przypadkami wszyscy maja mózgi sprasowane przez Agore, a i one nie potrafią myśleć inaczej niż w sposób narzucony przez Gazetę Wyborczą. Taka wizja rzeczywistości jest nieprawdziwa, co sam autor mógł zobaczyć pod oknami Rzepy w czasie zadymy o “listę agentów”.

Literacko ta książka mnie nie powaliła. W pierwszej chwili mialem wrazenie, że jej sila leży w jasnym przedstawieniu, nieznanych szerszej publiczności,  mechanizmów rządzacych w III RP. Ich poznanie mogło stworzyć w głowie czytelnika trudny do usunięcia stempel. Po przeczytaniu calości dochodzę do wniosku, że jest to pozycja dla wyznawców i znajomych królika.

Przeciętny, nie znający opisywanych mechanizmów, czytelnik zanudzi się na śmierć za sprawą sztucznych dialogów, płaskich rysów psychologicznych i przemyśleń miotających się pomiędzy patosem i pornografią. Wyznawca będzie spijał każde słowo, a lektura będzie dla niego potwierdzeniem jego wiedzy, przypuszczeń i uprzedzeń. Przeciwnikom Wildsteina na chwilę podskoczy ciśnienie. Jednak po dodaniu kolejnego karbu do kolby swej nienawiści szybko zapomną o istnieniu tej książki.

Żadnej z tej grup Dolina Nicości nie pozwoli na wyjście z intelektualnego i mentalnego getta.

Jun
24

Kabel

Złamałem się. trochę za sprawą nadciągających mistrzostw Europy w nogę, trochę z potrzeby obejrzenie czegoś więcej niż to co oferuje ITVP. Pojechałem dziś do centrum mej wsi i zakupiłem parę metrow kabla antenowego.

Odpaliłem emiter i na pierwszy ogień poszły fakty TVN. Dowiedziałem się z nich, że faszystowski rząd PIS-u wydal z pieniędzy podatnika w cholerę kasy na prywatne zakupy. Felieton na ten temat trwał dobre parę minut i jedynie przez ułamek sekundy pojawiła się informacja o tym, że do dziś spłacono 98% tej sumy i na minusie skarb państwa jest nie całe tysiąc złotych. Szybko jednak info to znikło z ekranu i zostało zagadane przez dawno niewidzianą przeze mnie panią Kolende. Strasznie się laska posunęła na twarzy ale wciąż dzielne się trzyma. Podobnie jak propaganda sprzedawana przez TVN. Choć przyznać muszę, że widać iż miny prowadzących ten interes wyrażają mocne zdumienie poczynaniami PO.

Wieczorem odpaliłem Ciene PRL. Spóźniłem się trochę na początek jednak to czego byłem świadkiem było dla mnie zdumiewające. W programie produkował się jakiś orzeł z Gazety Wyborczej udowadniający zdumionym gościom, że po 89 roku Polska stała się krajem miodem i mlekiem płynącym i gdyby nie Porozumienie Centrum i spółka Telegraf nie można by praktycznie mówić o przekrętach finansowych, aferach gospodarczych, rozkradaniu majątku etc. Swoją drogą Michnix znalazł chyba sposób na Wildsteina*. Miast wysyłać mu szczekliwych gamoni których łatwo wytrącić z równowagi Alternatywny Świat z Czerskiej delegował niesamowicie wolno i cicho mówiącego typa któremu wręcz nie wypada przerywać bo mogłoby to zostać wzięte za niegrzeczność w stosunku do kaleki. Wszelkie zresztą próby przedarcie się przez jego mamrotanie spełzały na niczym bo facet niczym muł brnął dalej z miną jakby zaraz miał usnąć. Niesamowity obrazek.

Osobiście najbardziej zdumiała mnie reakcja mojego organizmu. Miast się zdenerwować patrzyłem na gościa i zastanawiałem się bez grama emocji czy doczekam czasów w których miast w telewizji będę oglądał podobnych geniuszy na latarniach.

* Od zeszłej środy czytam do poduszki Dolinę Nicości Wildsteina. Mam mieszane co do niej uczucia. Minusem są zbędne moim zdaniem przemyślenia głównych bohaterów w których pornografia miesza się z patosem. Jakoś podskórnie czuję też, że autor nie kąsa za bardzo sposobu myślenia Michnika, Żakowskiego i spółki, nadając im zbyt dużą podbudowę intelektualną. Męczące są też pseudonimy jakie nadał Wildstein swoim bohaterom oraz strasznie wolne, jestem w 1/2 książki, tempo akcji. Z drugiej zaś strony Dolina Nicości jest doskonałym studium praktyk które rządzą naszą polityczną i medialną rzeczywistością**. Życie dopisuje zresztą na poczekaniu potwierdzenia trafności książkowych opisów. 

Mały przykład:

Dolina Nicości odcinek dziewiąty - Uwaga długie i nudne.

Wildstein wyproszony przez Niemców. Pod naciskiem Michnika? 

Inna całkiem sprawa, że wpis Igora Janke to kolejny przykład użalania się nad sobą prawej strony sceny medialno-politycznej. Nie dalej jak w kwietniu ten sam autor utyskiwał na Tuska, że ten nie chce udzielić Rzeczpospolitej wywiadu. Mało się przy tym nie popłakał. Inny przykład kompletnego spedalenia to naczelny gazety Polskiej który na swoim blogu ustawicznie kwiczy nad ciężkim losem “wroga publicznego”. O Pawle Paliwodzie którego serwis zamienił się w prywatną wojnę z naczelnym Dziennika, a parę dni temu został usunięty z Slonu 24 przy ogólnym lamencie swoim i wyznawców, nie wspomnę. O Jaroslawie Kaczyńskim i jego kompletnym braku honoru w obliczu wyborczej klęski już pisałem. Panowie rewolucjoniści którzy krzyczą jak skarcone dzieci kiedy tylko okazuje się, że przeciwnik potrafi dać bobu.

** Osobiście wolę jednak literaturę faktu i mam jakieś głębokie przekonanie, że to pozycja dla znawcow tematu, wyznawców IV RP i znajomych królika. Przeciętny czytelnik zanudzi się na śmierć.

ps. Coraz częściej zastanawiam się czy siła Michnika nie leży w mitologii na jego temat tworzonej zarówno przez lewicowych jak i prawicowych autorów w tym przez Wildsteina.

May
0

Przewrót kontrolowany

Parę lat temu, a dokładnie w 2004 roku, zadałem na tym blogu pytania dotyczące wizyt Adama Michnika w Moskwie, w czerwcu 1989 roku. Pojawiły się one w mojej głowie po przeczytaniu materiałów opublikowanych przez IPN. Poniżej link do którego mogą zajrzeć zainteresowani.

http://minimal.iq.pl/2004/12/29/przewietlenie

Wczoraj zaś obejrzałem Cienie PRL zatytułowane Czy PZPR oddała władzę na polecenie Moskwy? Polecam jako rozwinięcie notki sprzed 4 lat.

Najważniejsze z kwestii podnoszonych w tym programie spisał Bernard na swoim blogu w serwisie Salon24.  

Mimo nowych faktów i rozwiniecia informacji podawanych przez Antoniego Dudka w ksiązce “Reglamentowana rewolucja” w próżni pozostaje pytanie zadane przeze mnie w roku 2004. Czy kiedykolwiek poznamy stenogramy rozmów jakie prowadził Michnik i ska w trakcie „Festiwalu Filmowego” w Moskwie? Holoubek zmarł, Michnik nie puści farby, Rosjanie nie ujawnią szczegółów bo do dziś korzystają z owoców tych rozmów. Ciekawym było by jednak dowiedzieć się wreszcie jak wygląda „mit założycielski” III RP.

link uzupełniający: Cienie PRL: Kulisy okrągłego stołu

Apr
0

Cienie Wildsteina

Obejrzałem właśnie najnowszy odcinek Cieni PRL i zastanawiam się nad tym po co Wildstein zaprasza do studia ludzi pokroju Sierakowskiego czy Majherka. Nie wnoszą oni nic do dyskusji, ich postawy są przewidywalne, mowa bełkotliwa, a chęć wniesienie czegoś konstruktywnego do dyskusji zerowa. Równie dobrze miast proroka “młodej lewicy” można zaprosić do studia Dodę. Bełkot byłby ten sam, za to można by pogapić się przynajmniej na jej cycki.

O tym, że Sierakowski do upadłego będzie bronił, w swoim pseudointelektualnym stylu, banialuk o legitymizacji komunizmu wiadomo i bez zapraszania go do studia. Obecność tego ideologa absurdu, wizyta jakiegoś szczeniaka z SLD który nie ma pojęcia o poruszanych tematach powoduje jedynie, że tracę czas na słuchanie bredni. Tematy, w tym przypadku program dotyczył podziemia zbrojnego 44-62, rozwadniają się, a konkret umyka w nawale przepychanek w studio.

Sam Wildstein słabo sobie radzi z adwersarzami którzy gadają od rzeczy. Od razu się spina i zaczyna przybierać postawę mędrca. Wychodzi mu to tylko na złe. Na cholerę więc ich zaprasza do studia? W celu podbicia swojego ego? Mając nadzieję, że ukazanie miałkości rozmówcow wpłynie na ich postrzeganie u widowni?

Osobiście cenię sobie bardzo jego programy. Świetnie przygotowane materiały w ciekawy, i często wstrząsający sposób, ilustrują poruszane tematy. Część gości, głównie historycy, czasem działacze opozycji antykomunistyczenj, doskonale znający omawiane sprawy wnoszą sporą wiedzę i dystans do omawianych w programie sytuacji. Dlaczego więc Wildstein nie poprzestanie na funkcjach poznawczych, a dorzuca do nich gadające głowy pokroju wspomnianych już Majherka, czy Sierakowskiego? Naprawdę liczy, że przyciągnie w ten sposób przed ekran wykształciuchów i zasieje w ich głowach ziarno wątpliwości co do mądrości wyniesionych z GazWyb?

ps. link do programu

ps2: Majcherka miałem okazję oglądać  odcinku o komunistycznych mediach i u Pospieszalskiego w dyskusji o Grossie. Boże co za miernota.

ps3. Dziś po raz kolejny usłyszałem, że przemawia przeze mnie nienawiść. Powodem takiej konkluzji było pytanie: czy Kuraś (Ogień) mordował Żydów, czy komunistów pochodzenia żydowskiego. Bo jeśli to drugie to trudno to podpiąć pod antysemityzm. Rozmówca który najpierw rzucił Kurasia jako przykład akowskiego bandyty, następnie stwierdził, że ten dowódca zajmował się mordowaniem Żydów, dostał piany na ustach i użył wspomnianego, znanego mi świetnie z łam GazWyb argumentu: “Nie będę dyskutował z człowiekiem przesiąkniętym nienawiścią”.

Do kogo niby miałbym żywić tę nienawiść (Kurasia, Żydów, rozmówcy, marsjan) nie chciał wyjaśnić.

Mar
16

Misyjność TVP

Mamy nową władzę, a wraz z nią jak bumerang wraca hasło klucz: Odpolitycznienie mediów. Kiedy widzę tę bandę cwaniaków których oczka wędrują po suficie, a usta marszczą się od troski o dobro publiczne nie wiem czy śmiać się, czy płakać. Pracowalem w TVP na przełomie Dworaka i Wildsteina i jedyne co z tamtąd wyniosłem to brak złudzeń co do potrzeby istnienia TVP. Dobro widza? Kultura narodowa? Tworzenie standardów? Misyjność? Błagam…

Jak mnie oświecił chłopak który tam zjadł zęby po każdej zmianie na górnych stołkach ludzie starej ekipy przechodzą na, fikcyjne najczęściej, funkcje na których biorą całkiem spore pensje czekając na zmianę wiatru. Kiedy ona następuje wracają i wsadzają na zwolnione stołki przegranych w nowym rozdaniu wiedząc, że za jakiś czas karta się znów odwróci i zabawa w “zmiany” będzie trwała w najlepsze bo w koncu skoro X nie skrzydzil Y, to Y nie skrzywdzi X. Podzialy polityczne nie maja w tym przypadku zadnego przelozenia. Liczy sie kasa jaka mozna chapac z budzetu. A krojenie kasy idzie w najlepsze.

Moj bezpośredni przełożony w poszukiwaniu “niezbędnych”, do scenografii programu który robiliśmy, krówek ciągutek wziął delegację i objechał w ciągu miesiąca – za kase podatnika – cały kraj odwiedzając swoich znajomych, kochanki etc, przy okazji wpadając do wytworni słodyczy i testując czy aby wytwarzają cymes towar. Wrócił z bagażnkiem wspomnianych krówek, a jego wyjazd okazał się sukcesem całego działu który wcinał owe słodycze przez następne pare miesięcy. Skoro taki szarak jak on, podwieszony co prawda pod jednego z wiceprezesów ktoremu misyjnosc TVP nie schodzila z ust, mógł bez trudu robić jakie numery to nawet nie będę pytał co się dzieje wyżej.

Nienawiść z jaką spotkał się w tym środowisku Wildstein jest nie do opisania. Całymi godzinami słuchać trzeba było opowieści o faszystach z PiS, zamordyźmie, cenzurze itp. Równocześnie dyskusje owe zajmowały całe dni robocze i jakoś nikomu do głowy ne wpadało, że można ich wszystkich pozwalniać za porzucenie miejsc pracy nie sięgajac po polityczne argumenty. Bo i po co cykac skoro od pilnowania tylkow tej bandy nierobow są liczne związki zawodowe dzialajace na terenie TVP. Zabawna sytuacja, z programu przy ktorym pracowalem wycieto fragment opowiadajacy o dziewczynie ktora zaszla w ciaze podczas jednej z pielgrzymek papieskich. “Cenzura tego nie pusci” uslyszalem, a na pytane o jaka cenzurę chodzi uslyszałem wrzask o katolach, smierdzacej Polsce B i faszystach rzadzacych krajem. Potem dorobiono do tego historie o zamordyzmie wplywajacym na ksztalt programu ktora pozwalala przez cale tygodnie plawic sie w swoim heroizmie w walce z kaczyzmem podczas calodniowych herbatek.

Inna sprawa że Wildstein zamiast wyciąć w pień cale to towarzystwo w momencie przyjścia i ich paniki zajął się wszystkim tylko nie redukcjami molocha w którym zatrudnione jest parę tysiecy osób, a z którego wywalenie 60% stafu nie wpłynełoby na jakośc tego co widać na wizji. Tam są przecież całe komórki zajmujące się niczym, zdublowane biura zajmujące się aspektami typu Wpływ Zorzy Polarnej Na Porost Paznokci U Samicy Yeti.

Osobiście spotkalem sie kiedys z dziewczynami ktorych zadanie polegalo na okresleniu czym jest misyjnosc telewizji publicznej. zajmowaly pol pietra budynku i za cholere nie wiedzialy co robic, a że szefostwo zyczylo sobie raportow tworzyly cale góry dokumentów bedacych czystym belkotem. szefowie zbierali te papiery na spotkania podczas ktorych spotykali się z innymi szefami patronujacymi podobne genialnym komórkom, po czym po wymienieniu sie papierzyskami znikali na cale miesiące udając się w podróże slużbowe mające pomóc ustalić “jak to sie robi na swiecie”. I tak w kółko przez parę lat…

Pensje szefów przekraczały 10k, każdy mial slużbowe auto napędzane paliwem opłacanym przez TVP, dodatkowo bilety lotnicze itp itd. Dla takich cukierkow warto robic z siebie idiotę którego jedynym celem jest “poprawa wizerunku TVP i dzialanie na rzecz odpolitycznienia telewizji pubicznej”.

Miast kastracji tego typu działów krótko po przyjściu Wildsteina zaczęły się zwolnienia specjalistów którzy w d. mają politykę. Z dużęj komórki zajmującej sie serwisami tematcznymi i mieleniem obrazu na potrzeby internetu wyleciały osoby które znały się na tym co robią a w ich miejsce pojawili sie spadochroniarze z działów które wydawało się będą pierwsze do kasacji przez nową wladzę.

Rewolucja nie nastąpiła, niemoty siedzą dalej na swoich stołkach a ci którzy faktycznie pracowali miast urządzać herbatki i pogaduchy przeszli do konkurencji. oczywiscie odium zwolnień spadło na Wildsteina i nic dziwnego bo mimo ze pewnie o nich ne wiedzial bo odbywały się na niskim szczeblu to firmowal je bedac prezesem.

O tym co tam się dzieje można pisać w nieskonczoność. osobiscie uwazam że zamkniecie tego interesu i postawienie od nowa mniejszej, utrzymujacej sie jedynie z abonamentu telewizji jest jedyny sposobem na to zeby caly ten cyrk otrzasnal sie z pijawek, politykow, budżetowcow i temu podobnych cwaniaków.

Tyle, że to pewnie nigdy nastąpi, a miast zmian będziemy mieli po każdych wyborach kolejny skok na kase okreslany mianem “walki o misyjność i odpolitycznienie TVP”.

PS. Film ponżej może wydać się pastiszem, ale tak to naprawdę wygląda: