Feb
Jan
Nov
Sep
5

Batman: Arkham Asylum

Gry

Gra, która na pewno będzie przebojem jesieni 2009. Jedyni jej groźni rywale to Assasin’s Creed 2 oraz nowy Splinter Cell (errata z 15 wrzesnia – SC wyjdzie w lutym 2010 roku). Sukces gry Batman: Arkham Asylum ma wielu ojców, jednak najważniejszy jest główny bohater, taktowany do tej pory po macoszemu przez twórców gier. Jeśli przyjmiemy, że najlepszą odsłoną opowieści o przebranym za nietoperza obrońcy mieszkańców Gotham była jedna z części serii Lego, nietrudno zauważyć, że bohater ten traktowany był bez należytego szacunku dla tej niezwykłej postaci. Przecież Batman to jedna z najbardziej skomplikowanych psychologicznie postaci z kart komiksów, jakże daleka od wizji wytworzonych przez filmowe przygody zamaskowanego mściciela. Wielbiciele komiksu wiedzą, że Batman nie jest tylko ponurym linoskoczkiem korzystający z zabawnych gadżetów. To postać tragiczna, a jego historia jest silnie osadzona socjologicznie i kulturowo w naszej cywilizacji. Filmowcy odkryli to dopiero niedawno, i za sprawą dokładnej analizy postaci Batmana i jego przeciwników, nareszcie porzucili głupkowaty, cukierkowy nastrój pierwszych produkcji.

Podobnie ma się rzecz z najnowszą przygoda Batmana w krainie gier. Można by nawet stwierdzić, że jest ona genialnym przedłużeniem komiksów o Mrocznym Rycerzu oraz dwóch ostatnich produkcji filmowych. Groza, ponura atmosferę, psychodeliczny klimat, wysublimowani graficznie i psychologicznie przeciwnicy. To wszystko ubrane w doskonałą grafikę, dźwięk i sterowanie nie może się nie podobać. Elementem, który zachwyci znawców tematu, a laików wciągnie jak wir jest doskonała encyklopedia uniwersum Batmana, którą odkrywamy podczas zabawy.

Platforma: PC, PS3, Xbox 360
Cena: PC 100 PLN. konsole 220 PLN
ocena 5/5

Mar
10

Eko sreko

Dziś w lokalnym wydaniu TVP zobaczyłem trzech smutnych panów debatujących na temat zamknięcia jednego z warszawskich mostów. Dwóch starszych okazało się stać za planami inwestycji na moście średnicowym. trzeci został podpisany jak działacz czegoś o nazwie Zielona Warszawa. O ile panowie starsi ględzili coś trzymając się sztuki inżynierskiej o tyle trzeci osobnik, niesamowicie spięty i nerwowo zerkający do monitory podglądu w celu sprawdzenia czy dobrze mu się układa mimika zabił mnie kiedy nadąwszy usta niczym Mussolini rzucił, iż jego ugrupowanie spodziewa się, że po remoncie most zostanie zamknięty dla samochodów a oddany rowerzystom.

Starsi panowie, choć przyznam, że irytujący swoją wizją ruchu samochodowego w wielkim mieście, spojrzeli na małolata jak na debila i do końca programu go ignorowali. Mnie jednak zastanawia skąd się biorą takie ćwoki. Błąd. Napisałęm, że się zastanawiam, a od paru dni już tego nie robię. Czemu?

Jestem świeżo po obejrzeniu filmu The great global warming swindle. Z ust założyciela Greenpeace pada tam wyjaśnienie tego co się stało z ruchem ekologicznym w ciągu ostatnich 20 lat. Człowiek ten twierdzi, że po roku 90-ym, kiedy to Moskwa przestala dotować wszelkiej maści lewackie bękarty te znalazły sobie furtkę do ogromnej kasy z dotacji państwowych i w krótkim czasie opanowały największe organizacje ekologiczne i walczące o prawa człowieka.

Gość, tak wynikało z dokumentu zrobionego przez Channel 4 (notabene stację uznawaną za tubę angielskiej lewicy) odszedł z założonej przez siebie organizacji po tym jak zrozumiał, że strąciła ona kontakt z rzeczywistością przedkładając ideologiczny bełkot nad szukanie logicznych i naukowych rozwiązań problemów dręczących przyrodę, zaś władze w Greenpeace przejeli trefnisie których głównym zajęciem jest puszenie się przed kamerami i wygłaszanie coraz bardziej bełkotliwych tez na temat dobra ludzkości.

Jeśli podobny los, a wszystko na to wskazuje, spotkał Human Rights Watch, czy Amnesty International (byłem przez jakiś czas członkiem Amnesty) to nie dziwi mnie czemu organizacje te stawiały Polskę pod rządami Kaczyńskich na równi z okresem kiedy Kambodżą rządził Pol Pot.

Polecam obejrzenie tego filmu: The great global warming swindle