Mar
9

Aczivmenty

No coz. Jako ze nie samym Xboxem czlowiek zyje. dzis zaliczylem kolejny acziw z nurtu “real life”. po paru miesiacach dumania nad tym ze rynny odpadaja przy okazji wiatru i deszczu zebralem sie w sobie. dwa dni poswiecilem na dumanie na sucho co by tu zrobic zeby wszystko bylo proste i dzialalo jak trza. dzis wstalem rano – czyli kolo 10 – wyszedlem przed dom,. zdemontowalem rynny, zlozylem je, posztukowalem, dokrecilem do nich speszialite kolki mocujace. 30 minut roboty i rynny jak nowe :) jedyna ktora nie spelnia wymogow to ta ktora jeszcze dwa dni temu byla krolowa dachu. trza ja bedzie porzadnie przymocowac.

dwa tygodnie temu popelnilem pierwszego acziwqa tej wiosny. korzystajac z dwoch dni slonca i 10 stopni celcjusza zerznalem kope desek ktore zawalaly obejscie. w efekcie mamy z Zofia i Zuza – ZZ Top? ;) – opal na jakies dwa miesiace srogiej zimy. zanim jednak ta nadejdzie trza bedzie zapodac klasyczne pienki z debu. maja lepsza kalorycznosc i na bank beda sie lepiej sprawowac w kozie.

tyle przyjemnosci. z przykrych spraw dowiedzialem sie dzis ze artysta Malenczuk na swoich koncertach kaze “wypierdalac z sali tym ktorzy glosowali na PiS”. w sumie ma go w dupie bo od paru lat nie nagral nic co by mnie jaralo. przykre jednak ze gosc ktorego cenilem za jaja zdziadzial i pierdoli farmazony. ale w sumie czemu sie dziwic. po tym jak na zamowienie Agory nagral numer o kurewskich Kaczorach raczej trudno mowic o nim jako o gosciu z jajami i mozgiem. przykre jednak ze z trudem przyjdzie mi posluchac starego Homo Twist. zenadnie byloby porownac owczesne jego teksty z trzoda jaka odpierdala dzisiejszego dnia.

“kiedys byl taki jak ja
zbrzydl i utyl teraz
ale za to forsy ma
z nim juz dzisiaj nie pogadasz…”

jebac cwela.

ps. a jednak odpalilem starego HT. wciaz cudny. szkoda ze nie ma dzis artysty z podobna moca jaka mial ten zewsialy tłuk 15 lat temu.

Sep
10

Street Racing widziany z Czerskiej

Byla północ, kiedy nagle na moim Adium wyskoczyla wiadomosc:

gotów na porcję niezłego śmiechu?
http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,54420,5664376,Nielegalne_wyscigi_uliczne_na_1_4_mili.html
i komentarze na forum:

http://www.streetracing.pl/forum/lofiversion/index.php?t58137.html

Oniemialem. Tak rewelacyjnego tekstu o wyscigach ulicznych nie czytalem nigdy w zyciu.

Sobota, godz. 2. Ciepła noc. Kilkanaście samochodów parkuje w okolicach metra Imielin: datsun, nissan, BMW, honda, porsche, volvo, lexus. Wokół gromada ludzi. Klną siarczyście, licytują się, kto ma szybszy wóz. Ubrani w luźne bluzy faceci bouncują ze swoimi dziewczynami w rytm raperskich kawałków Timbalanda i 50Centa.

Datsun to stara nazwa Nissana ktorej firma nie uzywa od 1983 roku. Dech zapiera na mysl ze ktos ryzykuje zycie w 25 letnim samochodzie. Szacunek. Zas na mysl o tym, ze oddalem swoja Wołowinę Ravsowi miast uzywac jej do wyscigow zadumalem sie nad swoja beztroska.

Wystarczy 400 metrów równego asfaltu, by rozpędzić auto do prawie 300 km/godz.

Caly dygocze na mysl o tym co bedzie po kolejnych 400 metrach…

Z aut wysiadają faceci w typie gangsta: złoto, bluzy, hiphopowy flow. Niczym z hollywoodzkiej produkcji o wyścigowym podziemiu. Choć nie taki jest cel tego spotkania, przy okazji handlują narkotykami i nielegalnym sprzętem.

A ja glupi kupilem toster na Allegro… :(

Krzyczy: start! Po paru sekundach na liczniku jest 240 km/h. Przeciwnik zostaje tylko lekko w tyle.

LOL!!!

Staje między jaguarem a stuningowanym oplem calibrą: – Trzy, dwa, jeden!

Stuningowany Opel vs Jag. Kto wygra? Nie mogę spac na sama mysl…

“Mardokowi” powoli nudzą mu się wyścigi po Warszawie. Te same trasy może przejechać z zamkniętymi oczami. Ostatnio odkrywa drift (wprowadzenie auta w kontrolowany poślizg, który trzeba utrzymać jak najdłużej; w Warszawie odbywa się to m.in. garażach Sadyby Best Mall i Wola Parku).

To bogowie. Na obu tych parkingach z trudem mozna zaparkowac nawet jesli nie ma tam aut z powodu geniuszu architektow ktorzy postanowili utrudnic te czynnosc do maximum, a ci kolesie kreca tam baczki. Szacun, szacun, szacun…

Ulica Żelazna na Woli. Dwupasmówka wprost stworzona dla wyścigów motocyklistów. Piotrek spotyka się w weekendy z kumplami naprzeciwko fabryki Norblina.

Musze przestac pic. Mieszkalem przy Zelaznej przez 2 lata i zawsze wydawalo mi sie ze to wyjatkowo rozkopana i waska ulica poprzedzielana wysepkami dla pieszych i licznymi swiatlami. Rejon Norblina to zas jedne z najpiekniejszych dziur w calej stolicy. Jak jednak teraz widze mam w porownaniu z autorem z Wyborczej za male horyzonty myslowe. Chyba zloze CV na Czerskiej. Gora miesiac w tym zacnym miejscu i bede widzial autostrade na Walicow.

“Młody” miał wypadek. Ścigał się pod Warszawą. Chciał wygrać, postawił wszystkie oszczędności. Studiował. Opiekował się chorą na Alzheimera matką. Zginął na miejscu. Miał 23 lata.

Chlip…

W tym sporcie nie ma miejsca na słabość, strach, chwilę wahania. To nie chwilowa zachcianka. To styl życia.

No i przekonali mnie. Jutro wylacze jednak kontrole trakcji.

Juz wiem co bede robic w zyciu. Od jutra moje 136 kucow bedzie zarabialo grube siano na Zelaznej. Zofia przyklepala pomysl i chce zebym podkrecl jej Skode i bedziemy jezdzic razem. Musimy tylko zassac z sieci 50 Centa i Timberlejka. No i poznac kogos z Wyborczej zeby nas ladnie opisal w prasie.

- Zofia w swojej podrasowanej skodzie dala lupnia starym wyjadaczom. Jadac 400 na godzine po Zelaznej sciala wszystkie tamtejsze wysepki i swiatla nie dajac przeciwnikowo zadnych szans…

Zly Pies nie byl gorszy. Swoim kombi ledwie w pare sekund uzyskal 900 na godzine na Twardej.

I moze ktos w to nie uwierzy? W koncu napisze o tym Gazeta Wyborcza. Zrodlo wszelkiej prawdy ktora wciaz wyznaje blisko 300 tysiecy osob dziennie.

Jun
11

Bolek i inni

Wala się kolejne mity. Lud dostaje właśnie czarno na białym historie Bolka i skowyczy. Jedni ze szczęścia, inni z odrazy. Śmieszą mnie argumenty przeciwników publikacji książki o Wałęsie. Ci sami którzy przez ostatnie 19 lat sugerowali jego powiązania z bezpieką, tak jak na przykład Michnik czy Wołek, dziś skrzeczą o niegodziwości i profanacji. Tak długo, jak mogli korzystać z informacji wyniesionych z archiwów SB wszystko było OK. teraz kiedy te archiwa zaczynają być porządnie przeglądane podnoszą larum. Kali mieć krowę…

Z Wałęsą spotkałem się raz jedyny w życiu przy okazji premiery filmu Prymas. Rankiem robiłem wywiad z Maja Ostaszewska, wieczorem wysłano mnie do Teatru Polskiego, gdzie zlazł się chwast naszej sceny politycznej i estradowej. Korzystając z chwili kiedy tłum reporterów dociekał czy prymas został oddany jak malowany, czy reżyser wywiązał się z tematu etc, spytałem go o opinię na temat gry polityków.

- Panie prezydencie, jak Pan uważa. Czy politycy to dobrzy aktorzy.

Wałęsa rozpromienił się, roześmiał w głos, po czym puscił do mnie oko, klepnął w ramię i odchodząc rzucił.

- Bardzo dobre pytanie

Pamiętam, że po powrocie do redakcji wdałem się w scysję z moim operatorem. Twierdził on, że Wałęsa to cham, prostak, dzieciorób i dno. Była to wtedy oficjalna linia Gazety Wyborczej, a ja pamiętałem doskonale rok 90 kiedy to ROAD przemianowany potem w Unię Demokratyczną, zaczął sekować Wałęsę właśnie za prostactwo i prymitywizm. Była to dla mnie , wtedy młodego chłopaka, sytuacja obrzydliwa. Z dwóch powodów. Pierwszy to fakt, że pluli na niego ci samo goście, którzy dostali się do władzy po jego plecach. Druga, o wiele dla mnie wówczas istotniejsza to, że jednocześnie obraża się miliony prostych ludzi którzy nie są profesorami, nie mają kwiecistego języka, ale marzyli całymi latami o wolnej Polsce.. Poza tym dziwiło mnie, że elity solidarnościowe intelektualne zdają się nie dostrzegać, że obrażają swoich wyborców, bez których nie dadzą przecież rady wprowadzić zapowiadanych zmian. O tym, że żadnych zmian nie będzie przekonałem się już wkrótce.

Od osoby będącej wierchuszką łódzkiego ROAD-u usłyszałem wtedy, że to dążenie do normalności.

- Na całym świecie jest tak, że plebs ma słuchać, a nie myśleć. A do wyborów chodzi góra 30 procent ludzi, tych uświadomionych oczywiście.

Mówiła to kobieta, którą niesamowicie szanowałem. Żona czołowego łódzkiego opozycjonisty, współtwórcy ROAD-u, klasyczna inteligentka, błyskotliwa rozmówczyni. Zdumiała mnie wtedy niesamowicie.

No jeśli tak się bawicie to długo ten cyrk nie potrwa – pomyślałem. I tu się pomyliłem bo cyrk trwa w sumie do dziś.

Wracając do Wałęsy. Na szczeniaku jakim byłem w latach 80-ych nie robił on na mnie większego wrażenia. Owszem pamiętałem przebitki z dzieciństwa. Wałęsa z wielkim długopisem, Wałęsa na bramie stoczni, Wałęsa tu i tam. Jednak podobnie jak Michnik, którego niesamowitą miłośniczką była moja sąsiadka, działaczka podziemnej łódzkiej Solidarności której brat został zmuszony przez komunistów do emigracji, nie wzbudzał we mnie żadnych emocji. Byli zbyt mało wyraziści, za mało radykalni, czułem jako szczeniak,, że to nie są autentyczni rewolucjoniści.

Moim idolem był wówczas Leszek Moczulski. Uważałem go za wzór do naśladowania. Jego zawziętość, inteligencja, upór, bezkompromisowość, patriotyzm były tym co brałem za wzorzec w myśleniu i działaniu. Już sama nazwa, Konfederacja Polski Niepodległej, przyprawiała mnie o dreszcze.

Kiedy przyszedł rok 92 i Nocna Zmiana byłem już w innej przestrzeni życiowej. Oderwałem się od mitu “zwycięstwa nad komuną”, i w ramach kontestowania nowej rzeczywistości oddałem się testowaniu środków halucynogennych, co pochłoneło kilka kolejnych lat mego życia. Moja opinia o “zmianach” doprowadzała do szału moją rodzinę silnie osadzoną w walce z komuną. Patrzyli na mnie z przerażeniem. Twierdziłem bowiem, że w sumie nic się nie zmieniło, komuniści oddali władzę ideologiczną, a wzięli władzę ekonomiczną i mamy ten sam bajzel co wcześniej tyle jeszcze gorszy bo przy okazji “rewolty” zachód zlikwidował opcję uchodźcy politycznego z której bym chętnie skorzystał. Co ciekawe po latach przyznali mi racje. Przyjąłem to jako triumf wizji LSD nad mitem Okrągłego Stołu ;)

Jak już wspomniałem Wałęsa nie był moim bohaterem. Owszem głosowałem na niego w obu wyborach prezydenckich. Za pierwszym razem, żeby do władzy nie doszły Michniki i jemu podobni, za drugim przeciw komunistom. Histeria wokół Bolka mnie nie dziwi, a jedynie śmieszy, częściej przeraża. Średnio inteligentny człowiek mógł przez te wszystkie lata zdobyć wiedzę którą obecnie znajdzie w książce. To, że ogromna rzesza ludzi to debile bądź cwaniacy wciąż mnie jednak zadziwia i niepokoi.

Osobiście ciekaw jestem podobnej pozycji na temat Moczulskiego. Chciałbym wiedzieć które z działań mojego bohatera były podyktowane autentycznym buntem przeciw systemowi, a które wynikały z jego współpracy z komunistami. Nie po to, żeby obalać jego mit który tak bardzo podobał mi się za komuny. Ten sam padł w ciągu ostatnich 19 lat i jakoś nie widziałem w międzyczasie żadnych listów intelektualistów i nie słyszałem mów obrończych przedstawicieli Michnixa na ten temat. Mam po prostu nadzieję, że taka książka pokazała by mi w którym miejscu dawałem się manipulować, gdzie kryła się prawda i kim naprawdę był człowiek ktory działał 20 lat temu na moją wyobraźnię.

Moczulski ma jednak ogromną przewagę nad Wałęsą. Wiedział kiedy zniknąć ze sceny. Ten gość, niezależnie od tego co robił jako TW miał klasę, której niestety zabrakło Bolkowi.

Jun
1

Bronislaw Wildstein: Dolina nicości

Dolina nicościŚwietne studium praktyk rządzących III RP i… to wszystko. Męczące pseudonimy, zupełny brak realizmu w dialogach Michnika, Urbana, Żakowskiego etc. Mam wrazenie, że autor nie potrafił wejść w ich buty i chciał nadrobić braki nadmiernym zintelektualizowaniem tych postaci. Najbardziej jednak dziwi mnie fakt, że Wildstein stworzył powieść o oblężonej twierdzy.

Główny bohater jest zostawiony zupełnie sam, cale społeczeństwo go nienawidzi, znikąd pomocy, poza nim i nielicznymi przypadkami wszyscy maja mózgi sprasowane przez Agore, a i one nie potrafią myśleć inaczej niż w sposób narzucony przez Gazetę Wyborczą. Taka wizja rzeczywistości jest nieprawdziwa, co sam autor mógł zobaczyć pod oknami Rzepy w czasie zadymy o “listę agentów”.

Literacko ta książka mnie nie powaliła. W pierwszej chwili mialem wrazenie, że jej sila leży w jasnym przedstawieniu, nieznanych szerszej publiczności,  mechanizmów rządzacych w III RP. Ich poznanie mogło stworzyć w głowie czytelnika trudny do usunięcia stempel. Po przeczytaniu calości dochodzę do wniosku, że jest to pozycja dla wyznawców i znajomych królika.

Przeciętny, nie znający opisywanych mechanizmów, czytelnik zanudzi się na śmierć za sprawą sztucznych dialogów, płaskich rysów psychologicznych i przemyśleń miotających się pomiędzy patosem i pornografią. Wyznawca będzie spijał każde słowo, a lektura będzie dla niego potwierdzeniem jego wiedzy, przypuszczeń i uprzedzeń. Przeciwnikom Wildsteina na chwilę podskoczy ciśnienie. Jednak po dodaniu kolejnego karbu do kolby swej nienawiści szybko zapomną o istnieniu tej książki.

Żadnej z tej grup Dolina Nicości nie pozwoli na wyjście z intelektualnego i mentalnego getta.

May
16

Nihil Novi

Gazeta Wyborcza donosi dziś piórem niejakiego Czuchnowskiego, że jak donoszą jej jak zwykle anonimowe źródła, FBI obraziło się na CBA w związku ze sprawą posłanki Sawickiej. Amerykanie mieli pomagać w zatrzymaniu tej gwiazdy PO, jednak kiedy dowiedzieli się z Wyborczej, że cała akcja była prowokacją polityczną wycofali się ze współpracy z polskimi kolegami. Zaświadczą o tym wspomniane już anonimowe źródła. Nowością jest fakt, że Gazeta poprosiła o komentarz jedną ze stron sprawy; padło na oficera FBI. Ten zaprzeczył rewelacjom informując, że Amerykanie nie tylko nie wycofali się z Polski, ale wciąż współpracują z CBA. Klasyczne dolary przeciw orzechom nie przeszkadzają jednak organowi Michnika w wybielaniu Sawickiej i budowaniu złej atmosfery wokół walki z korupcją. Tej przecież w Polsce nie ma, jak donosi Wyborcza.

“Mafii w Polsce nie ma” informowała ta sama gazeta na początku lat 90-ych, kiedy na ulicach nie było policji, rządziły za to gangi pobierające haracze od każdego kto wpadł na pomysł otworzenia firmy i zagłębienia się w odmęty “wolnorynkowej gospodarki”. O tym, że mafia już wtedy istniała wiedział każdy przeciętny Polak. O tym, że była wspierana przez kumpli Michnika, którym jego gazeta oczyszczała przedpole, wrzeszczały oszołomy, ale ci jak wiadomo są antysemitami, faszystami i ludźmi spragnionymi krwi. Trudno więc było brać ich krzyki na poważnie. Do dziś światłe umysły III RP nie widzą związku pomiędzy prawem tworzonym tak, żeby pozwalać na przemyt, pobieranie “koncesji” z automatów do gier, legalne łapówki, a wzrostem przestępczości w latach 90-ych. I wciąż to one są uznawane za autorytety, a oszołomy wciąż są oszołomami.

Wracając do sprawy FBI. Ten stek bzdur puszczony w eter powoduje jedynie, że podobnie jak we wspomnianych wyżej latach, nikt już nie dyskutuje na temat przestępstwa. Uwaga, podobnie jak wtedy, skupia się na legalności całej akcji. Ileż to wtedy słychać było skowytu autorytetów mówiących, że podsłuchy, areszty, prowokacje policyjne to działania żywcem wzięte z okresu stalinizmu. Pojawia się też nowy/stary argument mówiący, że zachód obraził się na Kaczyńskich. O tym teraz wszyscy będą dyskutować i rwać szaty z powodu upadku obyczajów. Za pół roku sprawa Sawickiej zostanie umorzona a ona sama, podobnie jak pewien lekarz, okaże się ofiarą faszystowskiego reżymu.

PS. Na głównej stronie Onetu mamy dziś piękne zestawienie: niewinna Sawicka wisi obok Macierewicza, który okradł Polskę na grube miliony. Socjotechnika w pełnej krasie. Jeszcze chwila, a wyjdą na światło dzienne anonimowi świadkowie twierdzący, że oficerowie w Katyniu byli członkami sekty, która nakłoniła ich do zbiorowego samobójstwa.

Jak się bawić, to na całego.

P.S. Swoją drogą muszę przyznać, że człowiek uczy się cale życie. Jak dotąd sądziłem, że FBI zajmuje się jedynie sprawami federalnymi, a tu nagle okazuje się że działa też poza granicami USA.

Errata z godziny 18.01: Słońce jeszcze świeci nad dniem mającym być ostatnim w karierze szefa CBA, a amerykanie już zdementowali doniesienia Gazety Wyborczej.

Biuro FBI w Warszawie współpracuje z wszystkimi polskimi instytucjami porządku publicznego. Kiedy do naszego biura zgłaszana jest oficjalnie prośba od legalnego członka polskiego rządu czy instytucji porządku publicznego, FBI robi wszystko, aby tej prośbie zadośćuczynić. FBI współpracowało i nadal współpracuje z ABW, Strażą Graniczną, CBA, CBŚ oraz Komendą Główną Policji. Współpraca z CBA jest bardzo dobra i nic się nie zmieniło od 2007 r.

I tak kolejna bańka mydlana Made In Czerska zakończyła swój żywot. Ciekawe co nowego wymyślą, bo przecież chyba nikt nie ma złudzeń co do tego, że CBA stoi rządom miłości w gardle. Podobnie zresztą jak IPN. Wojna trwa… :)

Errata z godziny 19.45: Informacja o dementi ze strony FBI zniknęła z głównej strony Onetu po niecałej godzinie. Wspomnieć należy, że “skandal” był niusem dnia w tym portalu i od rana walkowano go na wszelkie możliwe sposoby. Miast dementi mamy nowy temat:

Szef klubu PiS Przemysław Gosiewski chce ukarania posła PO Janusza Palikota za jego wypowiedź, że w PiS, jest wielu “kryptogejów”.

Na stronie internetowej Gazety Wyborczej ani słowa o dementi. Miast tego jako główna wisi informacja:

Prokuratura Krajowa w Poznaniu sprawdza informacje o współpracy CBA z FBI w akcji przeciwko posłance PO Beacie Sawickiej.

Tak to się robi w III RP :)