Apr
3

Wolnośc słowa – Polska A.D. 2009

“Dziennik Polski”: Prof. Andrzej Nowak z UJ miał wygłosić referat na konferencji poświęconej czerwcowi 1989 roku. Zaproszenie zostało jednak odwołane.
Szefowa resortu nauki, która chciała sprawdzić, jak na Wydziale Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego powstają prace magisterskie, odwołała kontrolę. Profesor Andrzej Nowak, promotor pracy Pawła Zyzaka na temat Lecha Wałęsy, której publikacja chęć owej kontroli wywołała, nadal jednak w środowisku akademickim traktowany jest “nadzwyczajnie” – akcentuje gazeta. 

Sprawa kontrowersyjnej dla wielu publikacji młodego magistra oraz związana z tym istotniejsza kwestia wolności badań naukowych i debaty publicznej, nadal nie jest więc zakończona. Przekonał się o tym właśnie po raz kolejny profesor Andrzej Nowak.

Jak udało się dowiedzieć “DP”, sekretarz generalny Polskiej Akademii Umiejętności, znany historyk prof. Jerzy Wyrozumski, zaprosił go do udziału w konferencji poświęconej czerwcowi 1989 roku w naszej części Europy. Po kilku dniach zaproszenie zostało jednak cofnięte, “wobec zaistniałych okoliczności”.

Wobec zaistniałych okoliczności… Ciekawe czy twórca doktoratu pt: Krok defiladowy na terenie podmoklym – nie sciemniam, powaznie taki powstal – tez jest sekowany przez kwiat naszej rodzimej inteligencji :)

Jun
11

Bolek i inni

Wala się kolejne mity. Lud dostaje właśnie czarno na białym historie Bolka i skowyczy. Jedni ze szczęścia, inni z odrazy. Śmieszą mnie argumenty przeciwników publikacji książki o Wałęsie. Ci sami którzy przez ostatnie 19 lat sugerowali jego powiązania z bezpieką, tak jak na przykład Michnik czy Wołek, dziś skrzeczą o niegodziwości i profanacji. Tak długo, jak mogli korzystać z informacji wyniesionych z archiwów SB wszystko było OK. teraz kiedy te archiwa zaczynają być porządnie przeglądane podnoszą larum. Kali mieć krowę…

Z Wałęsą spotkałem się raz jedyny w życiu przy okazji premiery filmu Prymas. Rankiem robiłem wywiad z Maja Ostaszewska, wieczorem wysłano mnie do Teatru Polskiego, gdzie zlazł się chwast naszej sceny politycznej i estradowej. Korzystając z chwili kiedy tłum reporterów dociekał czy prymas został oddany jak malowany, czy reżyser wywiązał się z tematu etc, spytałem go o opinię na temat gry polityków.

- Panie prezydencie, jak Pan uważa. Czy politycy to dobrzy aktorzy.

Wałęsa rozpromienił się, roześmiał w głos, po czym puscił do mnie oko, klepnął w ramię i odchodząc rzucił.

- Bardzo dobre pytanie

Pamiętam, że po powrocie do redakcji wdałem się w scysję z moim operatorem. Twierdził on, że Wałęsa to cham, prostak, dzieciorób i dno. Była to wtedy oficjalna linia Gazety Wyborczej, a ja pamiętałem doskonale rok 90 kiedy to ROAD przemianowany potem w Unię Demokratyczną, zaczął sekować Wałęsę właśnie za prostactwo i prymitywizm. Była to dla mnie , wtedy młodego chłopaka, sytuacja obrzydliwa. Z dwóch powodów. Pierwszy to fakt, że pluli na niego ci samo goście, którzy dostali się do władzy po jego plecach. Druga, o wiele dla mnie wówczas istotniejsza to, że jednocześnie obraża się miliony prostych ludzi którzy nie są profesorami, nie mają kwiecistego języka, ale marzyli całymi latami o wolnej Polsce.. Poza tym dziwiło mnie, że elity solidarnościowe intelektualne zdają się nie dostrzegać, że obrażają swoich wyborców, bez których nie dadzą przecież rady wprowadzić zapowiadanych zmian. O tym, że żadnych zmian nie będzie przekonałem się już wkrótce.

Od osoby będącej wierchuszką łódzkiego ROAD-u usłyszałem wtedy, że to dążenie do normalności.

- Na całym świecie jest tak, że plebs ma słuchać, a nie myśleć. A do wyborów chodzi góra 30 procent ludzi, tych uświadomionych oczywiście.

Mówiła to kobieta, którą niesamowicie szanowałem. Żona czołowego łódzkiego opozycjonisty, współtwórcy ROAD-u, klasyczna inteligentka, błyskotliwa rozmówczyni. Zdumiała mnie wtedy niesamowicie.

No jeśli tak się bawicie to długo ten cyrk nie potrwa – pomyślałem. I tu się pomyliłem bo cyrk trwa w sumie do dziś.

Wracając do Wałęsy. Na szczeniaku jakim byłem w latach 80-ych nie robił on na mnie większego wrażenia. Owszem pamiętałem przebitki z dzieciństwa. Wałęsa z wielkim długopisem, Wałęsa na bramie stoczni, Wałęsa tu i tam. Jednak podobnie jak Michnik, którego niesamowitą miłośniczką była moja sąsiadka, działaczka podziemnej łódzkiej Solidarności której brat został zmuszony przez komunistów do emigracji, nie wzbudzał we mnie żadnych emocji. Byli zbyt mało wyraziści, za mało radykalni, czułem jako szczeniak,, że to nie są autentyczni rewolucjoniści.

Moim idolem był wówczas Leszek Moczulski. Uważałem go za wzór do naśladowania. Jego zawziętość, inteligencja, upór, bezkompromisowość, patriotyzm były tym co brałem za wzorzec w myśleniu i działaniu. Już sama nazwa, Konfederacja Polski Niepodległej, przyprawiała mnie o dreszcze.

Kiedy przyszedł rok 92 i Nocna Zmiana byłem już w innej przestrzeni życiowej. Oderwałem się od mitu “zwycięstwa nad komuną”, i w ramach kontestowania nowej rzeczywistości oddałem się testowaniu środków halucynogennych, co pochłoneło kilka kolejnych lat mego życia. Moja opinia o “zmianach” doprowadzała do szału moją rodzinę silnie osadzoną w walce z komuną. Patrzyli na mnie z przerażeniem. Twierdziłem bowiem, że w sumie nic się nie zmieniło, komuniści oddali władzę ideologiczną, a wzięli władzę ekonomiczną i mamy ten sam bajzel co wcześniej tyle jeszcze gorszy bo przy okazji “rewolty” zachód zlikwidował opcję uchodźcy politycznego z której bym chętnie skorzystał. Co ciekawe po latach przyznali mi racje. Przyjąłem to jako triumf wizji LSD nad mitem Okrągłego Stołu ;)

Jak już wspomniałem Wałęsa nie był moim bohaterem. Owszem głosowałem na niego w obu wyborach prezydenckich. Za pierwszym razem, żeby do władzy nie doszły Michniki i jemu podobni, za drugim przeciw komunistom. Histeria wokół Bolka mnie nie dziwi, a jedynie śmieszy, częściej przeraża. Średnio inteligentny człowiek mógł przez te wszystkie lata zdobyć wiedzę którą obecnie znajdzie w książce. To, że ogromna rzesza ludzi to debile bądź cwaniacy wciąż mnie jednak zadziwia i niepokoi.

Osobiście ciekaw jestem podobnej pozycji na temat Moczulskiego. Chciałbym wiedzieć które z działań mojego bohatera były podyktowane autentycznym buntem przeciw systemowi, a które wynikały z jego współpracy z komunistami. Nie po to, żeby obalać jego mit który tak bardzo podobał mi się za komuny. Ten sam padł w ciągu ostatnich 19 lat i jakoś nie widziałem w międzyczasie żadnych listów intelektualistów i nie słyszałem mów obrończych przedstawicieli Michnixa na ten temat. Mam po prostu nadzieję, że taka książka pokazała by mi w którym miejscu dawałem się manipulować, gdzie kryła się prawda i kim naprawdę był człowiek ktory działał 20 lat temu na moją wyobraźnię.

Moczulski ma jednak ogromną przewagę nad Wałęsą. Wiedział kiedy zniknąć ze sceny. Ten gość, niezależnie od tego co robił jako TW miał klasę, której niestety zabrakło Bolkowi.

May
0

Przewrót kontrolowany

Parę lat temu, a dokładnie w 2004 roku, zadałem na tym blogu pytania dotyczące wizyt Adama Michnika w Moskwie, w czerwcu 1989 roku. Pojawiły się one w mojej głowie po przeczytaniu materiałów opublikowanych przez IPN. Poniżej link do którego mogą zajrzeć zainteresowani.

http://minimal.iq.pl/2004/12/29/przewietlenie

Wczoraj zaś obejrzałem Cienie PRL zatytułowane Czy PZPR oddała władzę na polecenie Moskwy? Polecam jako rozwinięcie notki sprzed 4 lat.

Najważniejsze z kwestii podnoszonych w tym programie spisał Bernard na swoim blogu w serwisie Salon24.  

Mimo nowych faktów i rozwiniecia informacji podawanych przez Antoniego Dudka w ksiązce “Reglamentowana rewolucja” w próżni pozostaje pytanie zadane przeze mnie w roku 2004. Czy kiedykolwiek poznamy stenogramy rozmów jakie prowadził Michnik i ska w trakcie „Festiwalu Filmowego” w Moskwie? Holoubek zmarł, Michnik nie puści farby, Rosjanie nie ujawnią szczegółów bo do dziś korzystają z owoców tych rozmów. Ciekawym było by jednak dowiedzieć się wreszcie jak wygląda „mit założycielski” III RP.

link uzupełniający: Cienie PRL: Kulisy okrągłego stołu

Apr
0

Cienie Wildsteina

Obejrzałem właśnie najnowszy odcinek Cieni PRL i zastanawiam się nad tym po co Wildstein zaprasza do studia ludzi pokroju Sierakowskiego czy Majherka. Nie wnoszą oni nic do dyskusji, ich postawy są przewidywalne, mowa bełkotliwa, a chęć wniesienie czegoś konstruktywnego do dyskusji zerowa. Równie dobrze miast proroka “młodej lewicy” można zaprosić do studia Dodę. Bełkot byłby ten sam, za to można by pogapić się przynajmniej na jej cycki.

O tym, że Sierakowski do upadłego będzie bronił, w swoim pseudointelektualnym stylu, banialuk o legitymizacji komunizmu wiadomo i bez zapraszania go do studia. Obecność tego ideologa absurdu, wizyta jakiegoś szczeniaka z SLD który nie ma pojęcia o poruszanych tematach powoduje jedynie, że tracę czas na słuchanie bredni. Tematy, w tym przypadku program dotyczył podziemia zbrojnego 44-62, rozwadniają się, a konkret umyka w nawale przepychanek w studio.

Sam Wildstein słabo sobie radzi z adwersarzami którzy gadają od rzeczy. Od razu się spina i zaczyna przybierać postawę mędrca. Wychodzi mu to tylko na złe. Na cholerę więc ich zaprasza do studia? W celu podbicia swojego ego? Mając nadzieję, że ukazanie miałkości rozmówcow wpłynie na ich postrzeganie u widowni?

Osobiście cenię sobie bardzo jego programy. Świetnie przygotowane materiały w ciekawy, i często wstrząsający sposób, ilustrują poruszane tematy. Część gości, głównie historycy, czasem działacze opozycji antykomunistyczenj, doskonale znający omawiane sprawy wnoszą sporą wiedzę i dystans do omawianych w programie sytuacji. Dlaczego więc Wildstein nie poprzestanie na funkcjach poznawczych, a dorzuca do nich gadające głowy pokroju wspomnianych już Majherka, czy Sierakowskiego? Naprawdę liczy, że przyciągnie w ten sposób przed ekran wykształciuchów i zasieje w ich głowach ziarno wątpliwości co do mądrości wyniesionych z GazWyb?

ps. link do programu

ps2: Majcherka miałem okazję oglądać  odcinku o komunistycznych mediach i u Pospieszalskiego w dyskusji o Grossie. Boże co za miernota.

ps3. Dziś po raz kolejny usłyszałem, że przemawia przeze mnie nienawiść. Powodem takiej konkluzji było pytanie: czy Kuraś (Ogień) mordował Żydów, czy komunistów pochodzenia żydowskiego. Bo jeśli to drugie to trudno to podpiąć pod antysemityzm. Rozmówca który najpierw rzucił Kurasia jako przykład akowskiego bandyty, następnie stwierdził, że ten dowódca zajmował się mordowaniem Żydów, dostał piany na ustach i użył wspomnianego, znanego mi świetnie z łam GazWyb argumentu: “Nie będę dyskutował z człowiekiem przesiąkniętym nienawiścią”.

Do kogo niby miałbym żywić tę nienawiść (Kurasia, Żydów, rozmówcy, marsjan) nie chciał wyjaśnić.

Dec
2

Prześwietlenie

Były naczelny Rzeczpospolitej, Maciej Łukasiewicz, w dodatku Plus-Minus z dnia 6-7 listopada 2004 roku: Dzieje się /…/ coś niebywałego. Popłoch i agresja rządzącego obozu wobec opozycji i mediów – począwszy od prezydenta i marszałka Sejmu – osiągają niespotykaną wcześniej skalę natężenia. Widać, że dzieje się coś dziwnego. Ktoś wie coś, czego my – zwykli obywatele – jeszcze nie wiemy. Ktoś się czegoś boi, może jeszcze wypłynąć coś, co dramatycznie wstrząśnie tym państwem.

Dzis w nocy byłem świadkiem czegoś, co jeszcze parę lat temu budziło moje ogromne zdziwienie. W telewizorze na kanale TVN24 w programie prześwietlenie wystąpił Gustaw Holoubek, aktor, swego czasu polityk, w czerwcu 1989 roku wybrany jako senator z listy Komitetu Obywatelskiego Solidarność.

Prowadzący program wypytywali staruszka o sprawy związane z upadkiem kultury politycznej w Polsce. Generalne bajdurzyli jak zwykle ciesząc się jak dzieci ze swoich mało śmiesznych dowcipów i radując faktem, że prezes Walter dał im fuchę polegająca na robieniu z siebie idiotów którym wydaje się ze są dziennikarzami.

Ale do rzeczy. Co mnie niby dziwić przestało? Otóż od lat zastanawiałem się przy okazji wystąpień byłych i obecnych polityków związanych z UW, czemu tak zawzięcie atakują prawa stronę sceny politycznej, wynosząc nad niebiosa aparatczyków z byłego PZPR.

W dzisiejszym programie, prowadzący zaproponowali Holoubkowi analizę aktorstwa, niektórych z obecnych polityków:

Kulczyk – zdaniem aktora to mąż zaufania. Uczciwość bije z jego gestów i twarzy
Kwaśniewski – sympatyczny, miły, uczciwy i pracowity gość.
Miller – honorowy i inteligentny polityk
Karczmarek – Holoubek: Nie ufam tego typu ludziom.
Giertych – krótko ujmując kanalia
Pęczak – nie ma co grzebać w członkach

Pomijając Pęczaka który jest zwykłym złodziejem, zajmijmy się reszta.

Giertych – mimo tego, że nie trawie kolesia, w komisji śledczej Orlenu odwala sporo dobrej roboty. Moim zdaniem powinien, co prawda zawiesić swoją działalność do czasu wyjaśnienia sprawy z Kulczykiem i Jasną Górą, ale nie zawiesił i za to zapłaci jak przyjdzie pora.

Karczmarek – z niejasnych powodów dał wywiad do Wyborczej, który zapoczątkował aferę Orlenu. Nienawiść z jaką odbierany jest obecnie na lewicy ten facet każe postawić pytanie, po co właściwie ujawnił to co ujawnił? Pozytywy wynikające dla Polski z ujawniania trudno jednak przecenić.

Mamy, więc dwie postacie, które ewidentnie przykładają się do codziennych prawie rewelacji dotyczących układu wytworzonego przy okazji tak zwanego okrągłego stołu.

Pan Holoubek ich nie lubi, bo jak sam określa nie darzy zaufaniem obu typów.

Ufa za to, szanuje i ceni Kwaśniewskiego, Kulczyka i Millera. Dziwne nie? Po latach komuny, po ostatnich 15 latach, pan Holoubek – były senator Solidarności – zdaje się być naiwnym uczniakiem, a nie przedstawicielem polskiej inteligencji za jakiego lubi byc uważany.

Jak to możliwe, żeby wykształcony, inteligentny i wrażliwy facet mógł i może cenić postacie ewidentnie powiązane z sowieckimi służbami specjalnymi. Z ludźmi robiącymi wszystko żeby nasz kraj stał się ponownie satelitom Moskwy.

Odpowiedź znalazłem w Biuletynie Informacyjnym IPN z kwietnia tego roku.

Znajdują się w nim szyfrogramy z okresu wyborów z roku 1989, powstałych w tym okresie w placówce polskego kontrywywiadu umieszczonej w Moskwie, .

Wynika z nich, że na przełomie 1988/89 roku, nasi dzielni opozycjoniści systematycznie konsultowali swoje niezależne i samorządne decyzje dotyczące losów naszego kraju z urzędnikami KGB i władz sowieckich.

Poniżej znajduje się jedne z szyfrogramów, który może wyjaśnić, czemu Holoubek, Michnik i inni byli „opozycjoniści” podchodzą do działań komisji śledczej ds. Orlenu z tak ogromnym obrzydzeniem i strachem – jak już pisałem wcześniej prace wspomnianego organu sejmowego zatrzymają się moim zdaniem na 1989 roku, jeśli nie cofną się dalej aż do roku 1980. Całą sprawa Orlenu ma moim zdaniem swoje źródła w układzie okrągłostołowym, tzw. pożyczce moskiewskiej i wszystkich wynikających z obu zdarzeń konsekwencji.

Więc jak czyta się takie dokumenty jak poniżej, można na miejscu wielu osób w tym Holoubka zacząć się bać o własny tyłek:

Szyfrogram 7086
Nadany za nr 32 14 lipca – miesiąc po wyborach z 1989 roku, nie istneje jeszcze rząd Mazowickiego – 1989 roku godzina 15.30 z Moskwy

Według potwierdzonych informacji, w dniu 12 bm. Adam Michnik był przyjęty przez kierownika grupy konsultantów w Wydziale Zagranicznym KC KPZR. W dniu dzisiejszym o godzinie 15 kierownik Wydziału Zagranicznego KC KPZR Walentyn Falin przyjmuje Andrzeja Wajdę. Jest duże prawdopodobieństwo, że wraz z Wajdą będzie Michnik. W dniu 15 bm. Wajda, Holoubek i Michnik mają zorganizowane spotkanie z grupą moskiewskich deputowanych.

Niezłe nie? :) Dopiero co Solidarnośc wygrała wybory, nie ma jeszcze włądzy, a już do Moskwy jedzie ekipa przyszłych władców Polski aby podyskutować z sovietami na sobie tylko znane tematy. Konia z rzedem temu kto dysponuje stenogramami z tych spotkań…

Odtajnienie i publikacja szyfrogramów nastąpiły w lipcu 2004 roku. Jak dotąd panuje nad nimi cisza, nikt ich nie neguje, ale też nikt nie upublicznia ich w mediach. A szkoda, bo gdyby tak się stało panowie z Prześwietlenia mieliby do zadania o wiele ciekawsze pytania niż banały, którymi „osaczyli” swoim zdaniem swego gościa.

1. Co Adam Michnik robił w Moskwie na przełomie 1988 i 89 roku?
2. Czy okrągły stół został ustawiony podczas tych rozmów?
3. Co w Moskwie w 1989 roku robił przemiły pan Holoubek i jego równie przemiły kolega pan Wajda?
4. Dlaczego o fakcie pobytu w Moskwie ostoi polskich demokratów i rycerzy wolności dowiadujemy się po ponad 15 latach tylko i wyłącznie za sprawą wyklinanego przez komunistów i UW Instytutu Pamięci Narodowej?
5. Czy Aleksander Kwaśniewski oraz Leszek Miller podczas pobyty w Moskwie w roku, 1990 podczas którego pobrali z kas KGB tak zwaną „pożyczkę moskiewską”, nie odwiedzili przypadkiem Wydziału Zagranicznego KC KPZR?

Mnie dotarcie do danych IPN zajęło 30 minut. Panowie z TVN woleli ten czas poświecić na sklecanie głupkowatych grafik typu Giertych z siekiera, Kulczyk na szafocie, Kwaśniewski w todze. Dzisiejsze standardy „niezależnego”, „rzetelnego”, „dziennikarstwa politycznego” zaczynają mnie ostro wkurwiać…A może tak ma być po prostu?

Przy okazji wizyty na stronach IPN ostatecznie przekonałem się, co do sensu i potrzeby istnienia tej instytucji, ostrzeliwanej jest przez SLD, SLDP UP, PPS czy UW, twierdzące, że działalności instytutu jest szkodliwa. Owszem jest, ale nie dla Polski.

Pytanie postawione na początku tego tekstu przez byłego naczelnego Rzepy, pozostaje jednak na razie bez odpowiedzi. Wciąż bowiem nie wiadomo jak skończy się potok ropy z oderwanego piętnastoletniego strupa pod tytułem III Rzeczpospolita.

Strona Instytutu Pamięci Narodowej
Bezpośreni link do Bliuletynu IPN cytowanego w tekście