Były naczelny Rzeczpospolitej, Maciej Łukasiewicz, w dodatku Plus-Minus z dnia 6-7 listopada 2004 roku: Dzieje się /…/ coś niebywałego. Popłoch i agresja rządzącego obozu wobec opozycji i mediów – począwszy od prezydenta i marszałka Sejmu – osiągają niespotykaną wcześniej skalę natężenia. Widać, że dzieje się coś dziwnego. Ktoś wie coś, czego my – zwykli obywatele – jeszcze nie wiemy. Ktoś się czegoś boi, może jeszcze wypłynąć coś, co dramatycznie wstrząśnie tym państwem.
Dzis w nocy byłem świadkiem czegoś, co jeszcze parę lat temu budziło moje ogromne zdziwienie. W telewizorze na kanale TVN24 w programie prześwietlenie wystąpił Gustaw Holoubek, aktor, swego czasu polityk, w czerwcu 1989 roku wybrany jako senator z listy Komitetu Obywatelskiego Solidarność.
Prowadzący program wypytywali staruszka o sprawy związane z upadkiem kultury politycznej w Polsce. Generalne bajdurzyli jak zwykle ciesząc się jak dzieci ze swoich mało śmiesznych dowcipów i radując faktem, że prezes Walter dał im fuchę polegająca na robieniu z siebie idiotów którym wydaje się ze są dziennikarzami.
Ale do rzeczy. Co mnie niby dziwić przestało? Otóż od lat zastanawiałem się przy okazji wystąpień byłych i obecnych polityków związanych z UW, czemu tak zawzięcie atakują prawa stronę sceny politycznej, wynosząc nad niebiosa aparatczyków z byłego PZPR.
W dzisiejszym programie, prowadzący zaproponowali Holoubkowi analizę aktorstwa, niektórych z obecnych polityków:
Kulczyk – zdaniem aktora to mąż zaufania. Uczciwość bije z jego gestów i twarzy
Kwaśniewski – sympatyczny, miły, uczciwy i pracowity gość.
Miller – honorowy i inteligentny polityk
Karczmarek – Holoubek: Nie ufam tego typu ludziom.
Giertych – krótko ujmując kanalia
Pęczak – nie ma co grzebać w członkach
Pomijając Pęczaka który jest zwykłym złodziejem, zajmijmy się reszta.
Giertych – mimo tego, że nie trawie kolesia, w komisji śledczej Orlenu odwala sporo dobrej roboty. Moim zdaniem powinien, co prawda zawiesić swoją działalność do czasu wyjaśnienia sprawy z Kulczykiem i Jasną Górą, ale nie zawiesił i za to zapłaci jak przyjdzie pora.
Karczmarek – z niejasnych powodów dał wywiad do Wyborczej, który zapoczątkował aferę Orlenu. Nienawiść z jaką odbierany jest obecnie na lewicy ten facet każe postawić pytanie, po co właściwie ujawnił to co ujawnił? Pozytywy wynikające dla Polski z ujawniania trudno jednak przecenić.
Mamy, więc dwie postacie, które ewidentnie przykładają się do codziennych prawie rewelacji dotyczących układu wytworzonego przy okazji tak zwanego okrągłego stołu.
Pan Holoubek ich nie lubi, bo jak sam określa nie darzy zaufaniem obu typów.
Ufa za to, szanuje i ceni Kwaśniewskiego, Kulczyka i Millera. Dziwne nie? Po latach komuny, po ostatnich 15 latach, pan Holoubek – były senator Solidarności – zdaje się być naiwnym uczniakiem, a nie przedstawicielem polskiej inteligencji za jakiego lubi byc uważany.
Jak to możliwe, żeby wykształcony, inteligentny i wrażliwy facet mógł i może cenić postacie ewidentnie powiązane z sowieckimi służbami specjalnymi. Z ludźmi robiącymi wszystko żeby nasz kraj stał się ponownie satelitom Moskwy.
Odpowiedź znalazłem w Biuletynie Informacyjnym IPN z kwietnia tego roku.
Znajdują się w nim szyfrogramy z okresu wyborów z roku 1989, powstałych w tym okresie w placówce polskego kontrywywiadu umieszczonej w Moskwie, .
Wynika z nich, że na przełomie 1988/89 roku, nasi dzielni opozycjoniści systematycznie konsultowali swoje niezależne i samorządne decyzje dotyczące losów naszego kraju z urzędnikami KGB i władz sowieckich.
Poniżej znajduje się jedne z szyfrogramów, który może wyjaśnić, czemu Holoubek, Michnik i inni byli „opozycjoniści” podchodzą do działań komisji śledczej ds. Orlenu z tak ogromnym obrzydzeniem i strachem – jak już pisałem wcześniej prace wspomnianego organu sejmowego zatrzymają się moim zdaniem na 1989 roku, jeśli nie cofną się dalej aż do roku 1980. Całą sprawa Orlenu ma moim zdaniem swoje źródła w układzie okrągłostołowym, tzw. pożyczce moskiewskiej i wszystkich wynikających z obu zdarzeń konsekwencji.
Więc jak czyta się takie dokumenty jak poniżej, można na miejscu wielu osób w tym Holoubka zacząć się bać o własny tyłek:
Szyfrogram 7086
Nadany za nr 32 14 lipca – miesiąc po wyborach z 1989 roku, nie istneje jeszcze rząd Mazowickiego – 1989 roku godzina 15.30 z Moskwy
Według potwierdzonych informacji, w dniu 12 bm. Adam Michnik był przyjęty przez kierownika grupy konsultantów w Wydziale Zagranicznym KC KPZR. W dniu dzisiejszym o godzinie 15 kierownik Wydziału Zagranicznego KC KPZR Walentyn Falin przyjmuje Andrzeja Wajdę. Jest duże prawdopodobieństwo, że wraz z Wajdą będzie Michnik. W dniu 15 bm. Wajda, Holoubek i Michnik mają zorganizowane spotkanie z grupą moskiewskich deputowanych.
Niezłe nie? :) Dopiero co Solidarnośc wygrała wybory, nie ma jeszcze włądzy, a już do Moskwy jedzie ekipa przyszłych władców Polski aby podyskutować z sovietami na sobie tylko znane tematy. Konia z rzedem temu kto dysponuje stenogramami z tych spotkań…
Odtajnienie i publikacja szyfrogramów nastąpiły w lipcu 2004 roku. Jak dotąd panuje nad nimi cisza, nikt ich nie neguje, ale też nikt nie upublicznia ich w mediach. A szkoda, bo gdyby tak się stało panowie z Prześwietlenia mieliby do zadania o wiele ciekawsze pytania niż banały, którymi „osaczyli” swoim zdaniem swego gościa.
1. Co Adam Michnik robił w Moskwie na przełomie 1988 i 89 roku?
2. Czy okrągły stół został ustawiony podczas tych rozmów?
3. Co w Moskwie w 1989 roku robił przemiły pan Holoubek i jego równie przemiły kolega pan Wajda?
4. Dlaczego o fakcie pobytu w Moskwie ostoi polskich demokratów i rycerzy wolności dowiadujemy się po ponad 15 latach tylko i wyłącznie za sprawą wyklinanego przez komunistów i UW Instytutu Pamięci Narodowej?
5. Czy Aleksander Kwaśniewski oraz Leszek Miller podczas pobyty w Moskwie w roku, 1990 podczas którego pobrali z kas KGB tak zwaną „pożyczkę moskiewską”, nie odwiedzili przypadkiem Wydziału Zagranicznego KC KPZR?
Mnie dotarcie do danych IPN zajęło 30 minut. Panowie z TVN woleli ten czas poświecić na sklecanie głupkowatych grafik typu Giertych z siekiera, Kulczyk na szafocie, Kwaśniewski w todze. Dzisiejsze standardy „niezależnego”, „rzetelnego”, „dziennikarstwa politycznego” zaczynają mnie ostro wkurwiać…A może tak ma być po prostu?
Przy okazji wizyty na stronach IPN ostatecznie przekonałem się, co do sensu i potrzeby istnienia tej instytucji, ostrzeliwanej jest przez SLD, SLDP UP, PPS czy UW, twierdzące, że działalności instytutu jest szkodliwa. Owszem jest, ale nie dla Polski.
Pytanie postawione na początku tego tekstu przez byłego naczelnego Rzepy, pozostaje jednak na razie bez odpowiedzi. Wciąż bowiem nie wiadomo jak skończy się potok ropy z oderwanego piętnastoletniego strupa pod tytułem III Rzeczpospolita.
Strona Instytutu Pamięci Narodowej
Bezpośreni link do Bliuletynu IPN cytowanego w tekście