Feb
Jul
10

Szachu-machu, Skrzypku ratuj.

10, a nawet 14 mld złotych zysku wypracowanego przez Narodowy Bank Polski ma załatać dziurę budżetową bez konieczności podnoszenia podatków. Taki jest plan Donalda Tuska, który przedstawił wczoraj prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu.

Entuzjazmu premiera nie studzi to, że – jak podkreślają ekonomiści – NBP nie ma takich pieniędzy. Wszystko, co może wypracować to 4, góra 5 mld złotych. Ale rząd nie traci rezonu. “Minister Jacek Rostowski z pewnością udowodni, że bank centralny ma te pieniądze” – powiedział w TVN24 szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak.

Dalej było już czyste zaklinanie rzeczywistości. “Jeśli Sławomir Skrzypek dokona szachu-machu to schowa przed nami zysk. A jeśli uczciwie wykaże zysk, to nam go odda” – podkreślił Nowak.

Parę lat temu na naszej scenie politycznej brylował Andrzej Lepper i miał identyczne pomysły jak dzisiejszy rząd. Ileż to było zabawy w pokazywaniu palcem Kaczyńskim jakiego to maja matoła za kumpla.  Dziś “liberałowie” z PO robia chcą zrobić dokładnie to co planował Lepper. I co? I nic. Dzis nazywa sie to nie ciemniactwem tylko “liberalizmem w kryzysie”. Hie hie :)

PS. Tak, tak wiem że za kryzys światowy odpowiedzialnośc ponoszą Kaczyńscy, a dzielny pan Tusk jedynie ratuje to co się z pisowskiej pozogi uchowało. Oczywistym jest tez dla mnie, że to nie PiS był jedyna w ostatnich dwóch dekadach formacją która obniżyła podatki. W mej starej, niewykształconej i małomiasteczkowej głowie kiełkuje jednak myśl mówiąca mi, że obecna ekipa najmniejszego pojęcia nie ma o tym jak działa państwo wielkości Polski i całą swoja taktykę opiera na szachu-machu.

Mar
0

Sposób na kryzys

Jest sierpień, miasteczko na Lazurowym Wybrzeżu, sezon w pełni – ale leje,więc puchy.
Wszyscy pozadłużani – KRYZYS!
Na szczęście do jednego hoteliku przyjeżdża bogaty Rosjanin i prosi o pokój.
Rzuca na stół 100 $ i idzie go obejrzeć.
Hotelarz chwyta banknot – i natychmiast leci uregulować należność u dostawcy mięsa, któremu zalega.
Ten łapie banknot – i leci zapłacić nim hodowcy świń, któremu zalega za towar.
Ten łapie te 100 $ – i leci zapłacić dostawcy paszy.
Ten z ulgą bierze pieniądze i z tryumfem wręcza go prostytutce, z której usług korzystał (kryzys!) na kredyt.
Ta łapie pieniądz – i leci spłacić dług w hoteliku, z którego też korzystała na kredyt….. i w tym momencie Ruski schodzi z góry, oświadcza, że pokój mu się nie podoba więc bierze swoje 100$ i wyjeżdża.
Zarobku nie ma, ale całe miasteczko jest oddłużone i z optymizmem patrzy w przyszłość!!!!!!

Mar
17

Liberalne państwo polskie

Jestem obywatelem Polski, zarabiam w złotówkach, są one walutą mojego kraju. Biorąc kredyt wybrałem opcję naszej rodzimej waluty. Owszem frank i euro dawały o wiele mniejszą ratę jednak powodowany patriotyzmem, oraz doświadczeniem z przeszłości kiedy to euro w którym wziąłem kredyt na mieszkanie skoczyło do góry powodując destabilizację mojego budżetu domowego.

Z zadziwieniem przyglądam się poczynaniom polskiego rządu który w chwili gdy waluty obce skoczyły do góry poinformował, że będzie pomagał osobom które wzięły w nim kredyt. No bo niby czemu? Czy w chwili gdy ich raty były o niebo niższe niż moje złotówkowe ktoś dopłacał mi do różnicy? Poza tym, skoro ktoś podpisuje umowę z bankiem na kredyt w obcej walucie wie doskonale, że wiąże się to z ryzykiem kursowym. Paradoksalne jest dla mnie również, że państwo polskie zamierza wspierać osoby które mają w głębokim poważaniu jego walutę.

Kredyty nie są przymusowe. Jeśli ktoś takowe zaciąga musi mieć skończone 18 lat – mogę się mylić. Jednak jeśli się nie mylę, to decyzja o wzięciu kredytu oraz ryzkiem z tym związanym jest decyzją dorosłej osoby świadomej swoich możliwości i zasad rządzących światem finansów. Co za tym idzie kredyty są prywatną sprawą biorących je obywateli. Rząd który mieni sie liberalnym, zachowuje sie w tej kwestii gorzej niż komuniści którzy przy okazji powodzi rzucili ustami swojego lidera, że lud miast płakać mógł się wcześniej ubezpieczyć. Przyznam, że tak jak wtedy tak i dziś uważam ten tekst za oczywistą prawdę i nie rozumiem oburzenia jakie wywołało.

Obecny rząd traktuje przy swoich obywateli jak debili. Jednych, bo pochylając się nad tym, że nie potrafili przewidzieć co się stanie kiedy kurs obcej waluty pójdzie w górę ma ich za dzieci. Drugich którzy spłacają swoje kredyty w złotówkach za frajerów którzy powinni dziś sobie pluć w brodę, że niepotrzebnie płacą większe raty.

ps. Nauczony doświadczeniem wynikłym z obserwacji poczynań obecnego rządu, wstrzymałem się z powyższym komentarzem o parę tygodni. Od czasu ogłoszenie pomocy dla tych co na frankach i euro, okazało się, że nie państwo nie będzie “spłacać” tylko “pożyczać na spłaty”, nie wszystkim, a tylko wybranym i generalnie chyba nic z tego nie będzie bo teraz na tapecie są opcje walutowe. To, że zabrano się za ratowanie ludzi którzy w nie weszli jest dla mnie jeszcze większym szwindlem niż “spłacanie” kredytów hipotecznych w walutach obcych.

Nawiązując do początku tej notki spytam. Czy gdyby kursy walut spadły miast skoczyć i stratne były by banki to nasz rząd opłacił by im straty?

ps2. Jak najmniej państwa w gospodarce – chyba coś w tym stylu słyszałem z ust polityków PO zanim dorwali sie do władzy.

Mar
5

Kryzys 2009

“Posiadacze kapitału będą oddziaływać na klasę robotniczą, aby kupowała coraz więcej drogich dóbr, domów i technologii zmuszając ją do zaciągania coraz więcej drogich kredytów, aż w pewnym momencie długi staną się niemożliwe do spłacenia. Niespłacone długi będą prowadzić do bankructw banków, które trzeba będzie nacjonalizować i państwo  wejdzie na drogę, która w końcu doprowadzi do komunizmu”

Karol Marks 1867