Dec
20

Wolny rynek usług prawniczych

Chuj bombki strzelił koncertu nie budziet. Miast jechać na Laibacha siedzę na pupie i czekam na jutrzejszy dzień, którego rankiem stanę się współposiadaczem domku z ogródkiem oddalonego o 500 metrów od dziury z wodą zwanej też zalewem zegrzyńskim. Nie żebym rozpaczał, jednak gdyby nie amatorszczyzna pewnego notariusz miałbym to z głowy już w poniedziałek i teraz byłbym w drodze do Krakowa.

Spotkanie z członkiem gangu prawników jakim jest ów notariusz przyprawiło mnie o drgawki. Gość łyka sporo kasy za godzinę pracy polegającej na przeczytaniu papierów przygotowanych przez asystentkę, a nie potrafi nawet udawać, że jest miły. Patrząc na niego i próbując dowiedzieć się czemu właściwie taktuje swoich klientów jak plebs przypomniało mi się powiedzenie które zasłyszałem jeszcze w Łodzi: Jak mnie dmiesz w tyłek to się przynajmniej uśmiechaj. Darowałem sobie jednak jego zacytowanie choć niewykluczone że facet usłyszy ową frazę jutro rano.

Owszem wiem, że mógłbym wybrać innego typa, jednak zadziałało dobre serce. Sprzedawcy, pominę milczeniem psychologie faceta będącego obecnie właścicielem posiadłości, rozpłakali się na wieść że muszą podjechać do Warszawy na podpisanie aktu. Mają dzieci, do miasta pod górkę, szmat drogi kosztujący masę benzyny (32 km) itp. Itd. Przystaliśmy więc z moja zona Zofia na to ze znajdą jakiegoś notariusza w swojej okolicy. No i zaczęło się. Okazało się, że miejscowy gangsta robiący za notariusza bierze podwójna warszawska cenę dodatkowo żąda opłat od rzeczy które jego koledzy po fachu z miasta robią za free. Wpieniłem się już wtedy i gdyby nie fakt, ze sprzedawcy postanowili pokryć różnicę miedzy notariuszem z miasta i ze wsi w życiu bym nie poszedł na ten numer. Teraz to się mści.

W miejscowości do której trafiliśmy jest trzech notariuszy, z czego dwóch siedzi w jednym biurze. Konkurencji żadnej. Miejscowy lud który nie chce jeździć do Warszawy – wspomniane utrudnienia – łazi do nich, a ci traktują lud jak naprzykrzający się plebs. Przed kancelarią błyszczący Mercedes klasy C, goście mają złote spinki, a fakt że nie potrafią porządnie przygotować się na spotkanie z klientem nie wzbudza u nich grama zażenowania. Ba, słysząc, że ich zachowanie i praca wyglądają na działanie amatorów nadymają się niczym indory. Jedna wielka żenada, określana przez Trybunał Konstytucyjny „dbałością o wysoki poziom usług prawniczych”. Wpuścić w te stęchliznę trochę młodych ludzi po studiach i od razu by się skończyły Mercedesy, amatorszczyzna , sitwa i obrzydzenie na widok klientów.

Wolny rynek kurwa jego mac…

Dec
Oct
3

Laibach w Krakowie

Z koncertu Young Gods nici, ostrze więc żeby na Laibacha który pojawi się w Krakowie 20 grudnia, razem z zespołem Silence. Impreza odbędzie się w KlubieStudio o godzinie 20. Chłopaki będą promować Volk a ja po tym jak ich widziałem w Warszawie i Dubrowniku z chęcią po raz kolejny zaliczę chwile uniesień.

W Dubrowniku dali tam występ dla 120 osób upchniętych w średniowiecznym spichlerzu. Zagrali materiał z Volk i zostawili mnie z rozdziawiona gębą bo oczekiwałem, że podobnie jak w Warszawie, dadzą jeszcze set ze swoimi klasykami. Cudna noc, za sceną widać było Adriatyk, chorwackie piwo przyjemnie buzowało we krwi, a swoje zrobiły miejscowe pieśni propagandowe z okresu komunizmu które puszczano już na godzinę przed występem. Continue Reading…

Aug
2

PP D?

Krk, Stara Baska za nami. po 5 godzinach drogi do Splitu nabralem przekonania ze wlosi to najgorsi kierowcy swiata. magistrala adriatycka to taka droga rozciagnieta wzdloz adriatyku jedna wielka linia ciagla przerywana czasami kilkunastometrowymi zonami do wyprzedzania. kreta, pelna zawijaso, mostow, tuneli, podjazdow i zjazdow. klasyczna droga gorska jakich wiele na przyklad w Bieszczadach. tyle ze ta ciagnie sie nad olbrzymimi przepasciami niczym nieodgrodzonymi od drogi. no i wlosi. kupuja mega wypasione maszyny i wleka sie 30-40 na godzine, na kazdego kto ich wyprzedza trabia z przerazenia, nie czja z zatoczki porobione sa do przepuszczania, do tego scinaja zakrety jadac swoim zolwim tempem. jeden wielki koszmar. malo powiedziec ze widzialem niemieckie samochody kempingowe biorace makaroniarzy podczas jazdy pod gorke. w chwilach braku tych synow kozy na drodze mozna smigac do 80 na godzine i zabawa robi sie przednia. zawijasy drogi, przepascie, spalone wraki autokarow lezace 30-40 metrow nizej. istne szalenstwo. do tego 30stopniowy upal zabijany co prawda przez klimatyzacje ale i tak odczuwalny za sprawa niezwykle strego slonca przebijajacego sie przez okulary. po dojezdzie do Splitu czulem sie jak gornik po tygodniu pracy na przodku. sknany ale zadowolony z dobrze wykonanej pracy.

sam Split widzialem pare lat temu i znow zrobil na mnie wrazenie. palac Deklecjana w ktorego murach kryje sie starowka po prostu powala, kolumny, waskie uliczki, mury zabrudzone setkami lat zycia mieszkancow, sfinksy, swietne jedzenie, noc w trakcie ktorej najtwarsi z turystyznych najezcow siedza na dziedzincu palacu w ciszy kontemplujac otaczajace ich wieki. jedna wielka bajka.

nastroj tak dobry, ze nie zrazil nas hotel w Trogirze w ktorym przyatakowaly nas zepsuta klimatyzacja bebniaca cala noc, wanna bez korka, woda walaca z kranow raz wrzatkiem raz lodowatym strumieniem, obsluga mylaca czerwone wino z wermutem i wlasciciel robiacy wrazenie zagubionego syna mafii wloskiej.

dzis jazda na Dubrownik i koncert Laibacha. potem sie zobaczy, a na razie koncze bo widze ze zwija sie typ ktoremu kradne net z komorki :) no i malzonka zeszla z gory taszczac toboly i nie wyglada na zadowolona z faktu ze zwialem rankiem zostawiajac ja sama :)

Aug
7

PP D5

zmiana planow weneckich zaowocowala wizyta na wyspie Krk. dwa dni nad woda dobrze nam zrobi. potem split i 19 sierpnia Dubrownik i koncert Laibacha. na razie zatrzymalismy sie w Krk, zjedlismy obiad i siedzimy w kawiarni na wodzie, pijemy wino i zastanawiamy sie czy miejscowa policja zhaltuje nam auto ktore zostawilismy gdzies na zakazie. jesli wszystko pojdzie oki za pol godziny ruszamy do Starej Baśki gdzie wylozymy swe boskie ciala na slonce lub utopimy je w wodzie. ja stawiam na mix max w tym temacie :)