May
11

Wybory?

wstalem dzis rano sprawdzilem serwisy informacyjne. na zadnym nie bylo informacji o dzisiejszym otwarciu kampani PiS-u. ba, nawet na stronie PiS nie bylo takiej informacji. wsiadlem wiec w auto i pojechalem do wawy na spaciren w przekonaniu ze zgodnie z zapowiedziami przelozono impreze. wracam, patrze do serwisow i widze – swoja droga nic merytorycznego nie zawierajace –  wzmianki o tym ze spotkanie sie odbylo. pomijam kwestie tego, ze media nie poinformowaly mnie o otwarciu kampani najwiekszej parti opozycyjnej. same sobie wystawiaja tym ocene swojej rzetelnosci. ale jak PiS chce wygrac te i kolejne wybory jesli sam nie potrafi poinformowac ludzi o swoich dzialaniach nie mam pojecia.
ps. osobiscie wiem ze wezme udzial w wyborach ale jak na razie stawiam na oddanie niewaznego glosu. nie znam bowiem programu wyborczego ZADNEGO z kandydatow, a to co jako program prezentuja to zbior poboznych zyczen obliczonych na wyznawcow i ignorantow. dzis PiS stracil okazje przekonania mnie do siebie. oczywiscie wyznawcy JarKacza beda mowili ze to wina stronniczych mediow – w duzej mierze to prawda. tyle wiedzac ze ma sie za przeciwnika media trzeba dbac o to zeby osoby nie korzystajace z ich uslug mogly zdobyc wiedze nie posilkujac sie nimi. PiS ten egzamin po raz kolejny przegrywa.
pisze ze po raz kolejny bo przy okazji wyborow do europarlamentu wszedlem na ich strone i nie znalazle zadnej informacji na temat osob kandydujacych z mojej okolicy. dwa maile z pytaniami ich dotyczacymi zbyto milczeniem, kiedy zadzwonilem i poprosilem o wyslanie mi wspomnianych infromacji do moje skrzynki trafila ulotka wyborcza na ktorej poza ogolnikami niczego nie znalazlem. w efekcie olalem tamte wybory.

1 osoba lubi tą notkę.
Apr
Sep
0

Zanussi na straży sondaży

Oskarżające wystąpienie prezydenta Polski w Gdańsku nie wywołało na premierze Rosji Władimirze Putinie żadnego wrażenia, rusofobia prezydenta Lecha Kaczyńskiego była dobrze znana rosyjskiemu premierowi – donosi rosyjska agencja Regnum.

Jak dowiedziała się rosyjska agencja Putina oburzyło wystąpienie premiera Tuska, który wcześniej starał się o poprawę stosunków polsko-rosyjskich. Chodzi o fragment przemówienia Tuska, w którym polski premier wskazał, że żołnierze radzieccy nie przynieśli Polsce wolności.

Putin nie zareagował na te słowa w części oficjalnej, ale podczas obiadu zwrócił uwagę na ten fragment przemówienia Tuska. Świadkiem oburzenia rosyjskiego premiera był polski reżyser Krzysztof Zanussi, który powiedział rosyjskiej agencji, że to premier Tusk, a nie prezydent Kaczyński poraził Putina.

Tłum dziennikarzy, oficjeli, kamer, a jedynym który zauwazył wsciekłość Putina był Zanussi. Ktoś powie: To się działo podczas obiedu gdzie nie ma kamer. Nie było tez na nim Tuska i jego PR-owców? Nie wychwycli natychmiast łupu który mógłby przykryć nijakośc przemówienia premiera? Musiały minąc dwa tygodnie w trakcie których prasa zachodnia i tamtejsi politycy wskazywali na siłe wystapienia prezydenta Kaczyńskiego, żeby nagle Zanussi przypomniał sobie o “wściekłości” Putina? No błagam.

Ciekawe czy Zanussi zagrał sam z siebie licząc na wymazanie jego nazwiska ze sprawy pedofili z Dworca Centralnego, czy też “przypomniało” mu sie nagle pod wpływem jego niezwykle bliskich kontaktów z Rosją.

Jeszcze przed wyborami w których wygrał PiS zastanawiałem sie co by było gdyby użyć do budowy wolnego państwa propagandy rodem z PRL. Bo przyznac musze, że była to do pewnego momentu perełka socjotechniki. Odpowiedź uzyskałem chwile po tamtych wyborach. Zgodnie z moimi przypuszczeniami lud łykał połączenie werbalnej przemocy z czystej wody bzdurami jak dziecko kaszkę. I łyka ja do dziś mając za “niezależną informację”. Szkoda tylko, że miast do budowy silnego państwa cała para poszła w odtworzenie sowieckiej koloni.

Żeby zyło sie lepiej. Wszystkim ;)

Mar
12

Nowa mowa

Polityczna poprawność skłoniła liderów Unii Europejskiej do zakazania stosowania sformułowań “Pan” i “Pani”, ponieważ jak twierdzą pomysłodawcy zakazu, są one zbyt seksistowskie – podaje “Daily Mail”.

Biurokracja brukselska wydała nowe wytyczne w celu tworzenia “neutralnie płciowego” języka.

Zasady te nie odnoszą się tylko do polityków. Dotyczy to również wielu zawodów i tak np. nie można już używać słowa stewardesa, lecz opiekun lotu. Policjanci i policjantki mają być zastąpieni przez słowo funkcjonariusz policji.

To kolejny dziś strzał który powalił mnie na podłogę. Pierwszy usłyszałem jadąc rano do pracy i dotyczył “emigracji zarobkowej”. Urzędnicy w Brukseli stwierdzili podobno, że termin ten jest nasycony niechęcią do obcokrajowców i chce, żeby urzędowo używano w UE określenia “zagraniczna forma pracy”. Źródło “Trójka”.

Jakiś czas temu w Hiszpanii, po tym jak władzę przejęła jakaś miejscowe Partia Światłości w świat poszła informacja, że w tamtejszych dokumentach zniknie podział na Matkę i Ojca. Zastąpiony miał został wpisem “rodzic A”, “rodzic B”. Nie wiem jak to się skończyło, ale zastanawiało mnie wtedy czy to nie kolejny objaw nietolerancji. W końcu ktoś musi być A, a ktoś B. Bez zmiany alfabetu tak, żeby jak w Wąchocku każdy siedział koło kierowcy autobusu dylemat ten jest moim zdaniem nie do rozwiązania.

Troche mnie ta sytuacja przeraża. Staram się być coraz bardziej układny a wygląda na to, że za parę lat mogę trafić do pierdla za grzecznościowe teksty skierowane do kobiet. sic. Ba w świetle powyższych rewelacji może się okazać, że zdanie “spłodzili cię tata z mamą” będzie passe, za to “typ zapina typówę” jak najbardziej włąściwe i pozbawione seksistowskiego podtekstu.

Nowy Wspaniały Świat wymaga stworzenia nowego języka. Najwyraźniej “ryby lądowe”* były tylko wprawką.

*ryby lądowe – w słowniku UE to po prostu ślimaki.

1 osoba lubi tą notkę.
Jul
17

Głos ludu

Pracując w pewnym portalu spotkałem się z interesującą sytuacją. Borykal się on z problemem małej liczby komentarzy internautów, w Sieci zaś jeśli o nim pisano to prawie wyłącznie w negatywnym świetle. Okazało się, że można temu zaradzić.

Wynajęto po prostu firmę zajmującą się generowaniem komentarzy. Zatrudniała parę osób których zadaniem było codzienne komentowanie w serwisie zleceniodawcy, wyszukiwane negatywnych opinii w Sieci i ośmieszanie krytykantów. Każdy z pracowników miał po 3-4 profile psychologiczne, płciowe etc. Posługując się nimi mógł być zarówno kobietą jak i mężczyzną, starym, młodym, głupim, inteligentnym. Dziki temu jedna osoba mogła obsługiwać kilka ników jednocześnie stwarzają wrażenie rozmowy kilku osób. Patent ten osobiście stosowałem w końcowce lat 90-ych na jednym z nielicznych wtedy chatów internetowych i przyznać muszę, że działał rewelacyjnie.

Jak rozwinęła się akcja nie wiem, gdyż wkrótce odszedłem z owego portalu i nie ślędzę jego dalszego rozwoju. Czemu o tym piszę? Otóż odwiedzając portale, blogi, serwisy informacyjne widzę, że firmy podobne do opisanej działają w najlepsze, wystarczy dla przykładu odwiedzić Onet, żeby pod dowolną notką – np dotyczącą wypadku drogowego – odnaleźć komentarze-sztampy.

- to jest możliwe tylko w katolickim kraju
- śmierdzące PiSuary zgotowały nam ten los
- gdzie był Donek…

To tylko proste przyklady. Bardziej zaawansowany sposób dezawuowania rozmówcy opisał pare dni temu Jerzy Przystawa.

Wracając do tematu. Kiedy rozmawiam o ty ze znajomymi w większości nie chcą wierzyć, że “głos ludu” jakim są dla nich komentarze internautów może być generowany i manipulowany w tak prosty sposób. Informacje, że istnieją całe serwisy i blogi stworzone tylko w celu PiaRowego siekania umysłu odbiorcy odbierają zaś jako przejaw oszolomstwa i wietrzenia spisku.

Dziekuje Bogu, że Platforma Obywatelska swoją amatorszczyzną i sknerstwem odsłoniła trochę zasłonę kryjącą “spontaniczne reakcje internautów”. Swoją drogą dziwię się zaprezentowanemu powyżej mailowi. PO jak wszystkie inne partie zatrudnia od lat firmy podobne do tej o której wspomniałem. Zapewniają one pełną dyskrecję, o ich istnieniu wiedzą tylko nieliczni, ryzyko wpadki jest więc minimalne. Rozsyłanie otwartego tekstu do wyznawców danego obozu politycznego niesie za sobą ryzyko wypłynięcia zaleceń na szerszą wodę i skompromitowania “głosu ludu”.

Amatorszczyzna? Nadgorliwość? A może jest już tak źle, że faktycznie trzeba wyciągnąć “wszystkie ręce na pokład”?