Aug
2

Zęby młodych wilczków

Miałem ostatni okazję obserwować jak pracuje zespól młodych dziennikarzy zajmujących się kulturą. Nikt im niczego nie nakazywał, mieli wolną rękę. Co wieczór siedzieli w grupie słuchając Anity Lipnickiej i temu podobnej szmiry. Kiedy raz poleciało nagle House Of Pain ktoś krzyknął: wyłącz ten hałas bo pracować nie można.

Ich główną troską było łagodzenie wszelkich elementów tekstów które mogły wydać się komukolwiek kontrowersyjne. System milusio, fajniusio.

W trakcie ich pracy doszło do kuriozum. Jedna z recenzji została napisana tak, że widzowie zabrali na projekcje małe dzieci. Wynikało z niej że będą mieli do czynienia z familijną rozrywką. Wszystko niby się w niej zgadzało. Był troskliwy ojciec, kochająca matka, grzeczne dzieci, uroczy domek ze ślicznym ogródkiem. Z definicja kina familijnego zgadzało się wszystko. Poza fabułą którą młodzi dziennikarze obrali z extremy.

“Najsławniejszy Grek świata – mowa tu o Greku Zorbie – kochał życie i ludzi do szaleństwa. Jego powalający optymizm niestety nie zawitał na stałe pod greckie palmy, a tym bardziej do dziwnej rodziny, której losy śledzimy w najnowszym filmie Lanthimosa. Odgrodzeni od świata zewnętrznego wysokim płotem, wiodą rajski żywot na swój autorski sposób. Jest ogród iekskluzywny basen, są ciastka i śpiewanie piosenek. Coś tu jednak nie gra. Rodzice stosują wobec dzieci swoistą tresurę, wmawiając im, że na zewnątrz czai się zło i śmierć. By utemperować ewentualny bunt i chęć wyjścia, opiekunowie wpadli na genialny pomysł (tłumaczący zagadkowy tytuł filmu). „Możesz iść w świat tylko wtedy, gdy wypadnie ci kieł” – to zasada nr 1. A jak wiadomo o jego spełnienie w „normalnych” warunkach, nie łatwo. Takich absurdalnych reguł w tej zamkniętej enklawie obowiązuje zdecydowanie więcej. Codzienne życie greckiej rodziny wypełniają niekonwencjonalne zajęcia oraz igraszki językowe, tworzenie nowego słownika. I tak „zombie” okazują się „żółtymi kwiatkami”, koty to mordercze zwierzęta, które czyhają na ludzkie życie, a samoloty spadają z nieba w postaci papierowych zabawek. Widz małymi kroczkami wchodzi w ten iskrzący się absurdami świat, odnajdując mnóstwo analogii z codzinnymi mechanizmami władzy i manipulacji. Świetne i porażające adekwatnością studium „pieskiego” życia człowieka.”

Czyż nie brzmi to jak sielanka upstrzona banalnym morałem? Polecam uwadze tych którzy wietrzą medialne spiski. To nie kwestia spisków, to kwestia mentalności wytworzonej przez system. Na co dzień te dzieciaki pracują w serwisach i gazetkach dotowanych przez UE i rząd. Nie napiszą nic, co mogło by owe dotacje zatrzymać. Nawet gdyby mieli napisać, że obóz koncentracyjny to w gruncie rzeczy specyficzna forma sanatarium tak jak ma to miejsce w tym filmie .

Apr
8

Solidarni 2010









Za YT: Film dokumentalny opowiadający o żałobie narodowej po katastrofie lotniczej, w której zginęli m.in. prezydent RP Lech Kaczyński, jego żona Maria, liczni politycy, wojskowi, duchowni i działacze społeczni. Autorzy rozmawiają z ludźmi, którzy przychodzili przed stołeczny Pałac Prezydencki oddać hołd tragicznie zmarłym.

Mar
0

Alicja w krainie czarów

Gry

Bez czarów: Gra przygodowa luźno nawiązująca do fabuły filmu który w równie luźny sposób nawiązywał do książkowego oryginału. Kto czytał Alicje w krainie czarów, znajdzie tu niewiele dla siebie. Fani filmu rozwiną jego wątki. Osoby które nie znają filmu i książki bez zapoznania sie z nimi będą lekko zagubione.

Ta gra to typowy przedstawiciel gatunku który można określić mianem gadżet marketingowy. podobne tytuły mają za zadanie wesprzeć sprzedaż biletów kinowych i dostarczyć dodatkowe dochody twórcom filmów. Cześć z tych gier to gnioty, tak jak na przykład Avatar czy Klopsiki i inne zjawiska pogodowe. Trafiają sie wśród nich perełki takie jak Odlot czy G-Force. Alicja klasyfikuje się niestety blisko Klopsików.

Do scenografii tej gry wykorzystano elementy z filmu. Mowy więc o jej słabości być nie może. Tim Burton to pod tym względem mistrz nad mistrzami. Ciężko mi jednak zrozumieć, czemu wyświetlana jest ona w niskiej rozdzielczości którą ukryć próbowane w “bajkowym” rozmyciu obrazu. W efekcie smaczki oryginału są nieczytelne, a dłuższe obcowanie z grafika meczące. Kolejnym elementem który budzi zdumienie jest sterowanie postaciami występującymi na ekranie. Konia z rzędem temu kto nie pogubi sie w klawiszologii i bez ciągłego zerkania na podpowiedzi na ekranie będzie wiedział jak pchać akcje do przodu. Sprawa tym bardziej dziwna, że Alicja przeznaczona jest raczej dla dzieci. Sytuację ratuje możliwość podpięcia pod komputer pada. Zupełnym nierozumieniem, jest przerobienie bajki o Alicji w grę zręcznościową w której największym wyzwaniem jest szybkie uderzanie w klawisze.

Szkoda, że tak ciekawy temat jak Alicja został w tak ordynarny sposób zamordowany.

Język: polski dubbing
Możliwości: 3
System: Windows XP/Vista/7
Dostawca: www.cdprojekt.pl
Cena: 90 PLN
Opłacalność: 2

PODSUMOWANIE : Gdyby nie scenografia rodem z filmu ta gra nadawałaby sie jedynie na śmietnik
ALTERNATYWA : American McGee’s Alice, G-Force, Odlot

Mar
0

Final Fantasy XIII

Final Fantasy to jedna z najsłynniejszych serii gier. W ciągu blisko dwudziestu lat istnienia na rynku miała wpływ nie tylko na branże gier, ale i literaturę czy film. Jej ekranizacja z roku z 2001 roku była pstryczkiem w nos dla twórców Matrixa, a jakość grafiki w niej użytej wywołała dyskusję nad sensem zatrudniania w filmach aktorów. Gra Final Fantasy XII która zdaje sie iść dobrze znanym szlakiem nowinek i monumentalności. Czy nadąża za tempem jakie nabrały technologie w ciągu ostatnich 10 lat?

No cóż. Pod względem graficznym ta gra nie ma sobie równych. Jeśli nigdy wcześniej nie miało sie do czynienia z tym światem ujrzenie jego scenografii uświadamia na czym polega fascynacja tą serią wśród jej fanów. Ogromne przestrzenie, przepiękna przyroda, industrialne miasta, perfekcyjnie wycyzelowane postacie. To musi sie podobać. Wersja dla Xboxa 360 której jakość delikatnie odbiega od edycji PS3 jest i tak najpiękniej wyglądającą grą na tą konsole. Jakość z jaką ta gra została dopracowana pod względem graficznym jest po prostu niesamowita.

Elementem który zawsze był kulą u nogi japońskich RPG, paradoksalnie uwielbianym przez fanów tego gatunku to system walki. Powstał on w czasach kiedy komputery nie miały mocy obliczeniowej pozwalającej na walkę w czasie rzeczywistym. Oczywistym rozwiązaniem stała sie turowość, która za czasem stała sie standardem pomimo rozwoju technologii. Japońscy autorzy przez całe lata hołdowali temu systemowi. W FFXIII nareszcie z niego zrezygnowano, acz nie do końca. Walka nareszcie wygląda jak należy, jest płynna, a jak na Japończyków dynamiczna. Co prawda nie sterujemy jej przebiegiem a jedynie skazujemy naszej postaci z jakich umiejętności powinna skorzystać, ale i tak jest to prawdziwa rewolucja.

Bez zmian pozostała niestety linearność akcji i brak możliwości eksplorowania ogromnego przecież świata. W efekcie gracz przez ponad dwadzieścia godzin prowadzony jest za rękę bez szansy wyrwania się z ciasnego korytarza rozgrywki. Jeśli wkręci nas poniekąd świetna fabuła i potraktujemy grę jak interaktywny film z Bogiem sprawa. Da sie ja przejść bez uśnięcia. Jeśli zaś nie bawią nas nastolatki ratujące ludzkość, schematyzm walk, i brak możliwości skoku w bok szybko przestanie nam wystarczać doskonała oprawa audiowizualna.

Język: angielski
Możliwości: 3
System: PS3, Xbox 360
Dostawca: www.cenega.pl
Cena: 230 PLN
Opłacalność: 3

PODSUMOWANIE: Pomimo zmian i nowości ta gra wciąż zamknięta jest w getcie wielbicieli japońskiego RPG.
ALTERNATYWA: Fallout 3, Darksiders, Blue Dragon, Lost Odyssey

Mar
2

Skandal w teatrze

W sobotę spektaklem “Zagraj to jeszcze raz, Sam” z udziałem Kuby Wojewódzkiego zaczęła działalność w Warszawie prywatna scena 6. Piętro kierowana przez Michała Żebrowskiego

Slogan mówi, że to “Wyższy poziom teatru”. Jednak Żebrowski zaczął na najniższym poziomie.

Jest zwyczajem, że dziennikarze zapowiadają wydarzenia kulturalne, a potem je relacjonują i oceniają. Pan dyrektor zachował się sprytnie. Zaprosił media na konferencję prasową i próbę dla fotografów. Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść: recenzenci usłyszeli, że bilety na najbliższe miesiące są wyprzedane i nie ma możliwości obejrzenia spektaklu. Zapytany, dlaczego nie informował wcześniej, że trzeba zawczasu kupić wejściówki – Żebrowski nie odpowiedział.

Dobrym zwyczajem jest też nie wyciągać ręki, a kiedy się już to robi nie pluć na potencjalnego dobroczyńcę. Niestety redaktor Rzepy, ktora od jakiegoś czasu pikuje ostro w dół po względem poziomu, chyba o tym dobrym zwyczaju zapomniał.

Nie przeszkodziło mu to jednak zjechać spektaklu na ktorym nie był. Przy calym braku szacunku dla Wojewodzkiego i z umierkowanym szacunkiem Zebrowskiego to przyznac im trzeba ze maja glowy na karku bo miast za free pracować dla sali pełnej rozwydrzonych darmochą pismaków wolą ten czas wykorzystac na zarabianie pieniedzy.