Mar
2

Skandal w teatrze

W sobotę spektaklem “Zagraj to jeszcze raz, Sam” z udziałem Kuby Wojewódzkiego zaczęła działalność w Warszawie prywatna scena 6. Piętro kierowana przez Michała Żebrowskiego

Slogan mówi, że to “Wyższy poziom teatru”. Jednak Żebrowski zaczął na najniższym poziomie.

Jest zwyczajem, że dziennikarze zapowiadają wydarzenia kulturalne, a potem je relacjonują i oceniają. Pan dyrektor zachował się sprytnie. Zaprosił media na konferencję prasową i próbę dla fotografów. Murzyn zrobił swoje, murzyn może odejść: recenzenci usłyszeli, że bilety na najbliższe miesiące są wyprzedane i nie ma możliwości obejrzenia spektaklu. Zapytany, dlaczego nie informował wcześniej, że trzeba zawczasu kupić wejściówki – Żebrowski nie odpowiedział.

Dobrym zwyczajem jest też nie wyciągać ręki, a kiedy się już to robi nie pluć na potencjalnego dobroczyńcę. Niestety redaktor Rzepy, ktora od jakiegoś czasu pikuje ostro w dół po względem poziomu, chyba o tym dobrym zwyczaju zapomniał.

Nie przeszkodziło mu to jednak zjechać spektaklu na ktorym nie był. Przy calym braku szacunku dla Wojewodzkiego i z umierkowanym szacunkiem Zebrowskiego to przyznac im trzeba ze maja glowy na karku bo miast za free pracować dla sali pełnej rozwydrzonych darmochą pismaków wolą ten czas wykorzystac na zarabianie pieniedzy.

Feb
Mar
9

Waldemar Łysiak: Mitologia świata bez klamek

Kolejna odsłona wynurzeń Łysiaka dotyczących naszej rzeczywistości. Gość powtarza się, judzi, przeprowadza pseudoanalizy i przynudza. Na upartego można by wziąć te książkę jako syntezę ostatnich trzech lat naszej sceny politycznej. Brakuje jej jednak głębszej analizy, autor leci po łebkach dopisując do listy winowajców upadku Polski Kaczyńskiego i spółkę.

Gdyby wyciąć megalomańskie wtręty i teksty typu “pisałem o tym zanim powstał węgiel”, z ponad trzystu stron zostałoby może sto. Szkoda czasu i kasy. Dziś żałuję, że pchnięty przez jakiegoś recenzenta z Najwyższego Czasu skusiłem się na zakup tej książki.

Gość ma ewidentny żal do świata, że to nie on, a Michnik został guru imbecyli. Szechter zdechł, Łysiak stracił tym samym grunt pod nogami i jedyne co mu zostało to wycie do księżyca. Żenują także błędy faktograficzne na których buduje swoje baśnie. twierdzi na przykład, że Spielberg wycofał się z promowania olimpiady w Pekinie z powodu Tybetu. Na tej bazie tworzy spory akapit pełen złorzeczenia na koniunkturalizm lewicy. No i wszystko było by ok, gdyby nie fakt, że twórca Szczęk “protestował” przeciw polityce Chin w… Afryce słowem nie wspominając o Tybecie.

Najbardziej irytujące w jego pisaninie jest to, że prócz psioczenia na wszystkich dookoła nie przedstawia żadnych wizji które mogłyby kształtować przyszłość. Ot styriopanowy onanista mający się za Napoleona. Spotkałem go raz, na promocji świetnej skądinąd pozycji jaką jest jego Empireum. Siedział za stolikiem patrząc na salę wzrokiem gościa któremu ktoś narobił do kieszeni i każdego kto nie zwracał się do niego w pokłonie ignorował, bądź traktował z fleka.

Biedny człowiek.

Mar
18

Jonathan Littell: Łaskawe

Blisko 1000 stron pasjonującego pamiętnika oficera SS, pederasty, estety, wielbiciela muzyki klasycznej, doktora prawa. Główny temat to jego przemyślenia na temat narodowego socjalizmu, muzyki klasycznej, postaw ludzkich. Całość okraszona paroma scenami eksterminacji Żydów, seksu analnego i stosunków kazirodczych. Czyta się wartko, proza wciąga, choć przyznam, że pod koniec autorowi skończyły się naboje. najpierw pojechał 30 stronicowymi fantazjami seksualnymi po czym włożył w ręce bohatera metalową rurę i zamknął całość dość banalnym morderstwem.

Wbrew opiniom recenzentów nie znalazłem tutaj “eskalacji przemocy i barbarzyństwa”. Miast tego parę razy się uśmiałem. Na przykład podczas szukania przez Niemców wolnego miejsca w ukraińskim lesie w którym można by dokonać egzekucji paru setek Żydów. Chłopaki łazili, szukali i gdzie by nie wbili łopaty trafiali na masowe groby po NKWD. Kolejną perełką humoru jest scena w której ojczym bohatera wcina na śniadanie kiełbasę będącą noc wcześniej obiektem analnych zabaw pasierba.

Cudnie napisane są fragmenty w których jawa miesza się ze snem. Tak jak podczas maligny bohatera trafionego podczas kotła w Stalingradzie w głowę. Przejscia pomiędzy rzeczywistością i tworami wyobraźni są tak przepieknie rozmyte, że dopiero po dłuższej chwili można być pewnym gdzie się w danej chwili znajdujemy.

Najmocniejszy jednak jest początek kiedy główny bohater wyjaśnia swoje podejście do przemocy. Pada tam zdanie o ofiarach cywilnych. “Ofiary cywilne? Podczas wojny nie ma cywilów tylko przeciwnik którego trzeba eksterminować”. Czytałem to w chwili gdy Żydzi pacyfikowali Strefę Gazy i zacnie zdanie to wyjaśniało co tam się dzieje.

Polecam.

PS. Wzieło mnie na pisanie po dłuższej niechęci do tej formy komunikacji z ludem. Nikt pewnie tu już nie wpada, ale pomyślałem sobie, że dobrze będzie spisać parę spraw jakie ostatnio przeleciały przez moje ręce :)

Jun
1

Bronislaw Wildstein: Dolina nicości

Dolina nicościŚwietne studium praktyk rządzących III RP i… to wszystko. Męczące pseudonimy, zupełny brak realizmu w dialogach Michnika, Urbana, Żakowskiego etc. Mam wrazenie, że autor nie potrafił wejść w ich buty i chciał nadrobić braki nadmiernym zintelektualizowaniem tych postaci. Najbardziej jednak dziwi mnie fakt, że Wildstein stworzył powieść o oblężonej twierdzy.

Główny bohater jest zostawiony zupełnie sam, cale społeczeństwo go nienawidzi, znikąd pomocy, poza nim i nielicznymi przypadkami wszyscy maja mózgi sprasowane przez Agore, a i one nie potrafią myśleć inaczej niż w sposób narzucony przez Gazetę Wyborczą. Taka wizja rzeczywistości jest nieprawdziwa, co sam autor mógł zobaczyć pod oknami Rzepy w czasie zadymy o “listę agentów”.

Literacko ta książka mnie nie powaliła. W pierwszej chwili mialem wrazenie, że jej sila leży w jasnym przedstawieniu, nieznanych szerszej publiczności,  mechanizmów rządzacych w III RP. Ich poznanie mogło stworzyć w głowie czytelnika trudny do usunięcia stempel. Po przeczytaniu calości dochodzę do wniosku, że jest to pozycja dla wyznawców i znajomych królika.

Przeciętny, nie znający opisywanych mechanizmów, czytelnik zanudzi się na śmierć za sprawą sztucznych dialogów, płaskich rysów psychologicznych i przemyśleń miotających się pomiędzy patosem i pornografią. Wyznawca będzie spijał każde słowo, a lektura będzie dla niego potwierdzeniem jego wiedzy, przypuszczeń i uprzedzeń. Przeciwnikom Wildsteina na chwilę podskoczy ciśnienie. Jednak po dodaniu kolejnego karbu do kolby swej nienawiści szybko zapomną o istnieniu tej książki.

Żadnej z tej grup Dolina Nicości nie pozwoli na wyjście z intelektualnego i mentalnego getta.