Grzegorz Dyduch: Ja nie wiem, czy my się komercjalizujemy. Jak sprzedamy 50 tysięcy płyt, to będziemy mogli mówić o komercjalizacji. Zespoły zależne się boją? Myślę, że się nie boją, ale powinny się zacząć bać. Nie wiadomo co będzie, jest płyta, jest fajnie, nie ma jej jeszcze fizycznie, ale jest już nagrana, myślę że będzie fajnie. Ktoś w radiu to puszcza, piosenki są fajne, ale czy mają się czego bać? Piasek niech się boi…
Marcin Świetlicki: … ale on się boi od zarania…
Grzegorz Dyduch: … nie mamy co do tego złudzeń. Chcemy, żeby płyta się spodobała. Jeśli się spodoba to super, jeśli nie trudno…
minimal: Podczas koncertu w CSW w Warszawie prezentowaliście parę numerów z nowej płyty. Czy numer Ptaszku mówi o:
a. Edith Piaff?
b. Kasi Kowalskiej?
c. Marcinie Świetlickim?
Marcin Świetlicki: Tak naprawdę jest o nikim z tych trzech postaci. Jest o grupie społecznej, która się dowala do człowieka. Mówię w nim z pozycji moich wrogów, mówię to, co oni mówią i to jest raczej o nich, a nie o mnie.
Grzegorz Dyduch: Człowiek do siebie nigdy nie mówi “ptaszku”… no chyba że mówi do swojego ptaszka… źli ludzie tak mówią… Ja bym to nazwał inaczej: to jest analiza ludzkich zachowań, zawiści, w stosunku
do osoby która odnosi jakiś sukces na niwie kultury… tak bym to widział…
Marcin Świetlicki: (śmiech)
Grzegorz Dyduch: To jest chyba najbardziej społeczny tekst na tej płycie, dość nawet socjologiczny.
minimal: Jaka będzie ta płyta. Każda z kolejnych była coraz cięższa…
Marcin Świetlicki: Ta nie będzie ciężka.
Grzegorz Dyduch: Jest kryzys gitary, tej gitary ciężkiej, płyta będzie więc lżejsza, a na pewno mniej gitarowa.
Marcin Świetlicki: Jeżeli zaś chodzi o teksty, będzie trochę cięższa od poprzedniej.
Grzegorz Dyduch: Na pewno będzie smutniejsza. Myślę, że będzie to najsmutniejsza płyta z dotychczasowych. Tyle że smutek będzie mniej sentymentalny…
Marcin Świetlicki: …radosny…
minimal: …Kontrolowany…
Grzegorz Dyduch: Nie tyle kontrolowany – po prostu jeżeli wcześniej było dużo o miłości, jakaś nadzieja się tliła, to ta płyta jest raczej zimniejsza. Co nie znaczy, że nie będzie ciepłych elementów, o nie, nie!!! Melodie będą chyba fajne, w końcu to one są ważne w życiu.
Każda płyta jest inna. Wiem, że każdy tak mówi. Wystarczy spotkać się z dowolnym zespołem i spytać o ich nową płytę i usłyszy się “jeeeest koompleetniee innnaaaa!!!, zupełnie nowa, poszliśmy w zupełnie nowym kierunku”.
minimal: …nagraliśmy ją od tyłu…
Grzegorz Dyduch: … po lewej stronie kompaktu… oceny zespołów są niewiarygodne, więc niech lepiej oceni to publiczność, bo o to w końcu chodzi.
minimal: Świeduchowska wydała książkę… jest podobno lesbijką…
Grzegorz Dyduch: W życiu!!! Nigdy się nie zadawała z żadną kobietą!!!
Marcin Świetlicki: To nie jest prawda. Jeżeli się zadawała, to co najwyżej korespondencyjnie.
Grzegorz Dyduch: Oczywiście są mężczyźni, którzy maja dużo kolegów, ona ma na pewno dużo koleżanek…
minimal: …i tworzą zespoły…
Marcin Świetlicki: Nie ma dużo, moim zdaniem nigdy nie miała, no może jak była w harcerstwie…
Grzegorz Dyduch: Właśnie.. w harcerstwie tak… ale żeby była lesbijką? O nie, no chyba, ze ukrywa to przed światem i nami, ale nie sądzę. Kobieta lesbijka nie zachowuje się w ten sposób…
minimal: W każdym bądź razie wydała książkę która bardziej wstrząsa warszawką niż Krakowem. Jak to się dzieje? Czy “stolicznicy” są bardziej wrażliwi na sztukę i piękno słowa?
Grzegorz Dyduch: Ja wiem czy warszawką tak wstrząsa? Wie pan, w Krakowie też parę osób ma za złe autorce, że coś takiego powstało. W “Rzeczpospolitej” pewien pan napisał, że ta powieść jest wulgarna… jestem mu bardzo wdzięczny za tę recenzję, bo lepszą trudno sobie wyobrazić. Oczywiście, jest to nieprawda, ale zachęca do kupienia książki.
minimal: Ale pierwsze porównania do Wesela już są. Sam ją odbieram jak Wesele naszych czasów, czyszczenie kich mijającej epoki.
Grzegorz Dyduch: Ja bym chciał, żeby tak było, tak to autorka widzi. I choć nie do końca to było jej intencją, to chyba tak jest. Ja myślę, ze jest to szlachetna tradycja i jeśli pan tak to odbiera, to znaczy, że jest pan inteligentny i jesteśmy za to wdzięczni. Mówię poważnie, jeśli ktoś traktuje tę książkę jako Wesele końca XX wieku i początku XXI, to jesteśmy bardzo wdzięczni i możemy mu postawić małą wódkę – nie za dużą, żeby nie przesadzać.
Coś w tym jest, bo istnieje w niej rzeczywistość bardziej lub mniej przepoczwarzona i na tej bazie dzieją się różne historie.
Natomiast co do skandalu… różnie ludzie reagują. Słów brzydkich jest niewiele, raz jest słowo “kurwa”, raz “skurwysynu”, raz “spierdalać”, potem długo, długo nic i pojawia się słowo erekcja.
minimal: Ano właśnie, czy nie jest to zastanawiające, bo mnie zaskoczyło, że w kraju w którym wszystko postawione jest na głowie, korupcja i przemoc szerzy się naokoło, a ludzie oburzają się na słowo “pierdolić”? Przecież to jest po prostu żenujące.
Marcin Świetlicki: A sami robią tak brzydkie rzeczy…
Grzegorz Dyduch: Co by nie mówić, ta książka stoi jednak po stronie wartości. A to, że pada tam brzydkie słowo i powoduje ono konsternację, świadczy o zakłamaniu i tu się z panem zgadzam. Może to jest największy skandal, że płynie z niej ponura historia o wydźwięku takim, że nie jest dobrze i trzeba uważać, bo śmierć się czai za rogiem. Nie w sensie bandyty z nożem, bo to się może zawsze przydarzyć, ale koniec jednaki.
Marcin Świetlicki: i teraz wrzućmy jakiś cytat o śmierci…
Grzegorz Dyduch: “Bo budzi się mściciel…”?
Marcin Świetlicki: nieee coś innego…
Grzegorz Dyduch: Mam sobie coś o śmierci przypomnieć teraz??? “Chłód i ciała gniecie…”?
Marcin Świetlicki: Nieee, zresztą nieważne jakiś mi przyszedł i wyszedł od razu. Zapomnij.
minimal: Czy to prawda, że zespół Świetliki nagra muzykę do trzeciej edycji Big Brothera?
Grzegorz Dyduch: Hmm gdyby tam zamknąć sławnego aktora, polityka…
minimal: …prymasa…
Marcin Świetlicki: Prymasa nie, on ma swoje tłumy..
Grzegorz Dyduch: Gdyby tam byli ciekawi ludzie, to tak.
minimal: A gdyby tak zamknąć na miesiąc Sejm i Senat?
Grzegorz Dyduch: O nie, politycy w tym sensie nas nie interesują, są jeszcze gorsi… Bez przesady, żebym się Lepperem przejmował. Ale jakby tam zamknąć ikony pop kultury polskiej, Marka Kondrata, Marylę Rodowicz, Andrzeja Wajdę, Tomasza Kamela i obserwować ich interakcję to mogło by być ciekawe. Big Brother jest OK, jak ktoś lubi to niech ogląda, ale nie dajmy się zwariować. Ale wie Pan, zespół De Mono, który – z całym szacunkiem – mówi, że gra muzykę popularną, to niechże ją grają w Big Brotherze, ale niech to przestanie być takie cholernie kwadratowe. Proszę bardzo, niech grają nawet do Big Brothera 97…
Marcin Świetlicki: Ja myślę, że muzyka popularna to taka która mnie się podoba, bo to dotyczy również…
Grzegorz Dyduch: … inteligentnych ludzi…
Marcin Świetlicki: …a jeśli tak, to zespół De Mono nie gra muzyki popularnej.
Grzegorz Dyduch: Więc my chyba nie zagramy w Big Brotherze, no chyba że będzie się dział wśród ludzi sławnych lub wśród mrówek.
minimal: Co z działalnością poza świetlikową. Users…
Marcin Świetlicki: Usersi się rozlecieli, było 6 członków, z tego jeden nie żyje, inni są skłóceni, zostałem jedynym Usersem w tej chwili. Z Pidźamą będę wystepował…
Grzegorz Dyduch: …z Oczami Czarnymi występowałeś!!!
Marcin Świetlicki: Występowałem z Oczami Czarnymi i jestem bardzo dumny z tego, że byłem wokalistą dziewczęcej grupy.
minimal: Jakie to doznanie mieć za plecami takie fajne kobitki?
Marcin Świetlicki: Obok, za plecami.. potwornie mi się podobało, zwłaszcza że były ich cztery, podobała mi się każda i nie mogłem się zdecydować na której się skupić.
Grzegorz Dyduch: A w zespole masz czterech chłopców i nie podoba ci się żaden…
minimal: I stąd saksofonistka, która pojawiła się na koncercie?
Grzegorz Dyduch: Saksofonistka to już zupełnie inna historia…

Subscribe
Dobre






